WAŻNE STRONY:

wtorek, 21 grudnia 2010

WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA

W związku ze zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia życzę Wam odmienności od „świątecznej” rzeczywistości. Życzę Wam wielu gości i atmosfery miłości, ani grama złości, a w rybce samych dużych ości. Niech w Waszych sercach Jezus zagości bez jakiejkolwiek złości, a wszystko z Miłości ;-)

Niech ten czas będzie odpoczynkiem wśród bliskich Wam osób w iście Świąteczny sposób. Podczas wieczornego przyjęcia uważajcie na wzdęcia ;-) Ale nade wszystko pamiętajcie o tym, co się tego dnia wydarzyło, Bóg dał nam swego Syna i wszystko się zmieniło.

Miłości, radości, spokojnych chwil w gronie najbliższych i szczęśliwych gości …

Trzymajcie się Jezusa! ;-)






sobota, 11 grudnia 2010

Chciałem zmieniać świat ;-)

No i zlałem się z otoczeniem. Jestem wychowawcą. Moi młodzi wychowankowie w znacznej większości są na „NIE” więc chyba jestem w odpowiednim miejscu. Chciałem zmieniać świat? No to mam teraz możliwość ;-) Śmieję się z tego bo to przypomina Syzyfowe prace, ale… zawsze jest jakieś „ale”, a tym razem ma ono swój pozytywny oddźwięk. Uczę się cierpliwości. Cierpliwości nam potrzeba jak przeczytałem na blogu u mojego ulubionego internetowego księdza.


Tak więc wszystkim życzę cierpliwości do siebie i do innych. Ufności w Bożą opatrzność i wiary w życie, które można przeżyć razem z Bogiem. Może jest trudniej, skromniej, czy czasem pod górkę ale przynajmniej skarby w odpowiednim miejscu gromadzić można ;-)

Wszystkim, którzy jak ja uważają, że są niedoskonali w pracy bądź szkole, wychowywaniu dzieci, przyjaźniach , miłości, modlitwie… pragnę przypomnieć, że jesteśmy ludźmi i Bóg kocha nas takimi jacy jesteśmy ;-) Głowy do góry bo nie ważne ile razy upadniesz ale jak szybko się podniesiesz. Więc wstawaj!   
TsJ;-)

wtorek, 30 listopada 2010

Godzina ŁASKI nadchodzi

Jest taka jedna godzina w roku, gdy Niebo pochyla się tak nisko nad ziemią, że Bóg jest na wyciągnięcie ręki. I Jego odwieczne skarby miłości. Jest taka jedna godzina w roku, gdy wszystko jest możliwe. Obietnica z nią związana jest naprawdę wielka! Oto Matka Najświętsza ogłasza, że przez sześćdziesiąt minut w roku Niebo staje nad nami otworem, że każdy, kto w tym czasie zamknie trzymany nad głową parasol niewiary, otrzyma od Boga to, co mu najbardziej potrzebne.

63 lata temu, 8 grudnia R.P. 1947 Matka Boża objawiając się we włoskim Montichiari powiedziała:

"... Jest mym życzeniem, by każdego roku, w dniu 8 grudnia, w południe, obchodzono godzinę łaski dla świata. Przez to nabożeństwo uzyskacie wiele łask duchowych i cielesnych. Nasz Pan, mój Boski Syn Jezus, ześle swe przeobfite miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą stale modlić się za swych grzesznych braci..."


Odpraw Godzinę Łaski w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny



 ŚRODA 8 GRUDNIA
godzina 12.00 do 13.00

Matka Boża, objawiając się pielęgniarce Pierinie Gilli, we Włoszech, w Montichiari, w święto Niepokalanego Poczęcia, 8 XII. 1947 powiedziała:

"Życzę sobie, aby mnie czczono jako Maryję Różę Mistyczną, Matkę Kościoła"

"Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia w południe miała miejsce Godzina Łaski dla całego świata."
"Dzięki modlitwie w tej godzinie ześlę niezliczone łaski dla duszy i ciała. Będą liczne nawrócenia."

"Pan, mój Boski Syn Jezus okaże wielkie miłosierdzie jeżeli dobrzy ludzie będą się modlić za swych grzesznych braci."

"Ci którzy nie mogą przyjść do kościoła, niech modlą się w domu."

"Jest moim życzeniem, aby ta Godzina Łaski była praktykowana na całym świecie."

Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny Łaski.


Za zazwoleniem władzy duchownej.
Imprimatur ks. biskup dr. Rudolf Graber

piątek, 19 listopada 2010

Czas pokaże

Skłamałbym, gdybym powiedział, że to był lekki i przyjemny tydzień. Wręcz przeciwnie. Na szczęście jestem człowiekiem, który jadł chleb z niejednego pieca ;-) Wpuszczony w realia polskiej pedagogiki zderzyłem się z praktyką, której teoria raczej nie obejmowała ;-). Studia to jednak jedna wielka ściema ;-). Zderzenie było na tyle konkretne, że już w połowie tygodnia musiałem zwrócić się o pomoc do Nieba. Na szczęście Niebo nie dało się długo prosić i tydzień kończy się miłymi resocjalizacyjnymi akcentami, dając jednocześnie nadzieję na kolejne, równie owocne w przyszłości. Co z tego wszystkiego wyjdzie? Czas pokaże. Na dzień dzisiejszy jestem bardzo zadowolony i wręcz szczęśliwy. Pierwszy raz w życiu mogę powiedzieć, że moja praca sprawia mi satysfakcję i jestem dumny ( pomimo gównianych zarobków ) z tego co robię. Czy faktycznie odnalazłem drogę, na której widział mnie Bóg, okaże się pewnie po miesiącu… wtedy spadną różowe okulary i rzeczywistość usadowi mnie we właściwych trybach mojej świadomości ;-).



Dzisiaj przez chwilę poczułem Boga całym sobą… pięknie było… ;-).

środa, 10 listopada 2010

Stało się ;-)

Stało się, stało się… to co miało się stać… jak pisał KAZIK. Po 6 miesiącach, 5 dniach i 9 godzinach dostałem pracę! ;-). Tyle czasu potrzebowałem aby zrozumieć, w którą stronę mam iść? Bóg, bo moim zdaniem właśnie ON! On kieruje każdym dniem, każdą godziną i minutą mojego życia, to On dał mi pracę, o której zawsze marzyłem. W końcu będę mógł pracować w wyuczonym zawodzie ;-)

Teraz przede mną zupełnie nowe wyzwania. Praca WYCHOWAWCY z moim temperamentem ( tak nazywam swój niedoskonały charakter ;-) ) będzie prawdziwym egzaminem z dojrzałości. Nie mam wcale na myśli dojrzałości fizycznej, a raczej emocjonalną, a właściwie – duchową. Będę pracował z młodzieżą, której trzeba delikatnie pomóc wejść w dorosłe życie. Kurcze! Kto by pomyślał? To jedna z tych szans, które kiedyś zaprzepaściłem. Tym razem mogę wybrać zupełnie świadomie, z pewnością, że to właśnie TO, co chcę robić. Bóg jest WIELKI! ;-) ( tak na marginesie to szczerze współczuję niewierzącym ).
Ostatnio zaczęły mi się przydarzać historie, które ateista nazwałby „szczęściem” lub „ szczęśliwym zrządzeniem losu”, jednak ja wiem swoje… Niebo się do mnie uśmiecha! Pewnie uśmiechało się tak przez ostatnie 35 lat ale jam ślepy chłop rzadko kiedy to dostrzegał ;-). Mam nadzieję ,że uda mi się iść dalej w tym kierunku, może dokończyć studia… Znowu okazuje się, że WSZYSTKO MA SENS, nawet BEZROBOCIE ;-)




TsJ;-)

sobota, 30 października 2010

halloween czy ODPUST

Wielkimi krokami zbliżamy się do Uroczystości Wszystkich Świętych popularnie zwanej Świętem Zmarłych. Co roku od kilku lat zalewani jesteśmy komercyjnym badziewiem halloween, o którym nie chce mi się już nawet pisać. Wszystkim jednak, którzy propagują tą beztroską zabawę w wybebeszoną dynię proponuję zapoznać się z artykułem Listopadowe Świętowanie, który mam nadzieję rozjaśni trochę moje stanowisko.


Dzisiaj chciałem napisać o Duszach w Czyśćcu cierpiących. Podejrzewam, że gdybym był księdzem w ten szczególny czas Uroczystości Wszystkich Świętych trąbiłbym z ambony tylko o jednym, właśnie o Duszach cierpiących. W ten szczególny czas większość z nas odwiedza groby swoich bliskich i modli się za ich dusze. Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie… w imię Ojca i Syna i Ducha św… i GO! Do domu na obiad… Czy wiemy jednak cokolwiek na temat ich cierpienia? Czy możemy im pomóc?

„ W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy przyjść im z pomocą. Płomienie, które paliły je, nie dotykały mnie. Mój Anioł Stróż nie odstępował ode mnie ani na chwilę. I zapytałam się tych dusz, jakie jest ich największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednozgodnie, że największe dla nich cierpienie to jest tęsknota za Bogiem. Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w Czyśćcu. Dusze nazywają Maryję Gwiazdą Morza. Ona im przynosi ochłodę. Chciałam z nimi więcej porozmawiać, ale mój Anioł Stróż dał mi znak do wyjścia. Wyszliśmy za drzwi tego więzienia cierpiącego. [ usłyszałam głos wewnętrzny ], który powiedział: << Miłosierdzie moje nie chce tego, ale Sprawiedliwość każe>>. Od tej chwili ściślej obcuję z duszami cierpiącymi” bł. S. Faustyna Kowalska. ( Dzienniczek, I, 20 )


„Najstraszniejszą męką duszy jest tęsknota za Bogiem, którą odczuwa stale, z wyjątkiem okresu, który spędza w niektórych kręgach Czyśćca, gdzie niemożność zwracania się do Niego myślą, jest najokrutniejszą męką właśnie. We wszystkich zresztą innych kręgach dusza rwie się ku górze, ku światłu, ku Bogu i cierpi z powodu niemożności zbliżenia się do Niego, z powodu swoich nieodpokutowanych jeszcze win.” Fulla Horak „O życiu pozagrobowym”.

Kościół, który w dzisiejszych czasach jest tak ochoczo krytykowany i atakowany daje nam możliwość pomocy naszym bliskim zmarłym. W jaki sposób? Poprzez ODPUSTY ( tutaj można o nich poczytać ).

W dniach od 1 do 8 listopada za nawiedzenie cmentarza z równoczesną modlitwą za zmarłych można uzyskać ( codziennie ) odpust zupełny, który można ofiarować wyłącznie za zmarłych.

Za minimum wysiłku możesz ofiarować wieczność. Potrzeba tak niewiele...

Warunki uzyskania odpustu zupełnego za zamrłych:

• Brak jakiegokolwiek przywiązania do grzechu, nawet powszedniego (jeżeli jest brak całkowitej dyspozycji - zyskuje się odpust cząstkowy)

• Stan łaski uświęcającej (brak nieodpuszczonego grzechu ciężkiego) lub spowiedź sakramentalna

• Przyjęcie Komunii świętej

• Odmówienie modlitwy (np. "Ojcze nasz" i "Zdrowaś Mario") w intencjach Ojca Świętego (nie chodzi o modlitwę w intencji samego papieża, choć i ta modlitwa jest bardzo cenna; modlitwa związana z odpustem ma być skierowana w intencji tych spraw, za które modli się każdego dnia papież. Intencje te można znaleźć np. w internecie.

• Wykonanie czynności związanej z odpustem, czyli nawiedzenie cmentarza i modlitwa za zmarłych

Ewentualna spowiedź, Komunia święta i modlitwa w intencjach Ojca Świętego mogą być wypełnione w ciągu kilku dni przed lub po wypełnieniu czynności, z którą związany jest odpust; między tymi elementami musi jednak istnieć związek.
Kościół zachęca do ofiarowania odpustów za zmarłych (niekoniecznie muszą być to osoby nam znane, nie musimy wymieniać konkretnego imienia - wystarczy ofiarować odpust w intencji osoby zmarłej, która tego odpustu potrzebuje). Przez taki dar sam ofiarodawca zyskuje dla siebie odpust zupełny w godzinie swojej śmierci.

Jezus: „ W czyśćcu będzie panowanie Sprawiedliwości. Ale dopóki jesteś na ziemi, znajdujesz się pod władzą Miłosierdzia. Posługuj się nim.” Gabriela Bossis „ON i ja”



Trzymajcie się Jezusa ;-)

wtorek, 26 października 2010

po co ten blog?

Czasami zadaję sobie pytanie: po co Ci ten blog? Tak było np. wczoraj. Po co w ogóle ludzie zakładają blogi? Dzielą się swoimi przeżyciami, myślami, hobby… i to jest zrozumiałe. W jakim jednak celu ludzie piszą o Bogu? Przecież Boga ani widu, ani słychu ;-) Reprezentujący go Kościół jest w ciągłej defensywie… bo homosie i zboczeńcy, bo pazerny, bo straszy ekskomuniką itp. , itd. … Poza tym nasze czasy pseudo wolności nie chcą słuchać nakazów i zakazów wypływających z Biblii, czy 10 przykazań Bożych. Biblia robi furorę, gdy znany aktor cytuje w filmie: „ oko za oko” i soczystym kopniakiem urywa głowę swojemu przeciwnikowi… Krzyżyk też nie wszystkim kojarzy się z Bogiem, różaniec również… dzisiaj to ozdoby w głębokich dekoltach sztucznych piersi lub na opalonych torsach medialnych herosów ( o politycznych sporach nie wspomnę ). Takie to mamy czasy. Zgadzanie się z nauką Kościoła np. w sprawie in vitro jest odbierane jako atak na szczęście setek nieszczęśliwych ludzi, a brak zgody na parady rozebranych i obscenicznych homoseksualistów okazuje się być brakiem tolerancji. O politykach już nie wspominam, bo zrozumieć ich nie potrafię… choć bardzo często i ochoczo demonstrują swoją przynależność do Kościoła, widać ich na mszach św., przyjmujących Pana Jezusa, to jednak jeśli chodzi o sprawy związane z 10 Przykazaniami Bożymi, kierują się już wyłącznie politycznym kompromisem. Uczciwie mogę napisać, że głosowałem na PO i po tym co zrobili ( właściwie czego nie zrobili ) to mogą o moim głosie zapomnieć. Nie została zrealizowana ani jedna obietnica, która interesowała mnie przed poprzednimi wyborami. Byłem i jestem realistą, wiem, że ¾ obietnic to jedna wielka ściema. Czekałem na realizację tej ¼… i się nie doczekałem… doczekałem się za to 100 mld. deficytu i konsekwencji z nim związanych… nawet nie chce mi się już o tym pisać. Czy będę głosował na PiS? Broń mnie przed tym Panie Boże! Widziałem już rządy tej partii, widzę co teraz wyprawia… i mówię nie! Dziękuję PO i PiS ( i SLD też dziękuję ). Wybieram Marka Jurka, bo facet ma przynajmniej jaja. Kto zna Marszałka, który zrezygnowałby ze swojego stołka i wyszedł z partii w imię swoich przekonań religijnych?


Zaraz, zaraz… przecież padło pytanie: po co ci ten blog? Pisanie o Bogu jest dzisiaj niszowe. Ludzie nie chcą czytać morałów, a tym bardziej jeżeli się z nimi nie zgadzają. Bo przecież czym innym jest chodzenie raz w tygodniu do Kościoła, a czym innym zgadzanie się z „czarnymi”, którzy i tak przynajmniej w połowie mają w głowie tylko kasę… Kto dzisiaj słucha księdza? Przecież Ci biskupi to we wszystko się wtrącają, szantażują naszych biednych posłów, straszą ich… co za brutalna banda!

A jaka jest prawda? Prawda jest taka, że ten blog jest i będzie świadectwem mojego nawrócenia. Świadectwem moich upadków i powstań, rozterek i doznań. Świadectwem zmiany myślenia i życia w świadomości, że nigdy nie będę doskonały. Świadectwem tego jak jestem słaby…


Najważniejsze są intencje. Najważniejszy jest Bóg, Honor i moja pokręcona Ojczyzna. Najważniejsze są wartości płynące z prawdziwej wolności, której można zasmakować tylko z Bogiem i w Bogu. Najważniejsze jest by walczyć ze swoim lenistwem, pychą i brakiem pokory… by nie udawać, że to co promują media, jest dobre i trzeba to przyjąć bo świat to wszystko już przyjął i się z nas śmieje…

Ech… szczerze mówiąc odkąd na nowo poznałem Boga, moje życie zmieniło się w jedną wielką walkę. Każdego dnia walczę o to, by dobrze wychować dzieci i samemu nie wpadać w dołki, które na każdym kroku kopie pod nami szatan. Walczę, upadam, powstaję… gdy jest ciężko wiem, że Bóg mnie doświadcza dla mojego dobra, choć często nic z tego nie rozumiem… gdy jest dobrze, staram się dziękować ale tak naprawdę nawet tego dobrze nie umiem… jestem grzesznikiem, który dostał swój czas na odkupienie poprzedniego życia nie radząc sobie w życiu obecnym.

Mój blog jest moim świadectwem. Dowodem na to, że wszyscy jesteśmy słabi i nic nie możemy zrobić bez Boga. Nie wszyscy jeszcze chcą w to uwierzyć ale wszyscy kiedyś zdadzą sobie z tego sprawę...


Spróbuj powiedzieć „ Tak” Jezusowi i sam/a sprawdź jaki będzie efekt. Jedno „TAK”… On wie, że każdy z nas jest niedoskonały i właśnie takich nas kocha…

Trzymajcie się Jezusa ;-)

poniedziałek, 25 października 2010

piątek, 8 października 2010

Ludzie listy piszcie :)

Od 9 do 15 października 2010 roku, obchodzimy Międzynarodowy Tydzień Pisania Listów. W tym roku to święto może być jeszcze czymś więcej - okazją do pomocy chorym dzieciom.


Początki tego nietypowego święta sięgają 1953 roku. Ustanowiony z myślą o pokoju na świecie, dzisiaj jest przede wszystkim okazją, by odkryć na nowo magię pisania listów.

TydzieńPisaniaListów.pl to społeczna inicjatywa, która zachęca internautów do pisania listów do chorych dzieci, właśnie przez te 7 dni. Akcja jest otwarta i każdy może wziąć w niej udział. Na stronie "Tygodnia" znajdują się odnośniki do profili chorych dzieci, zawierające ich adresy pocztowe.

Dodatkowo, uczniowie oraz nauczyciele mogą zorganizować akcję pisania listów w ramach zajęć szkolnych. To bardzo proste, a dotychczas zdecydowało się na to już kilkaset szkół. Organizatorzy serdecznie zapraszają do aktywnego uczestnictwa w Tygodniu, którego świętowanie jest równoczesnie okazją do uszczęśliwienia chorych dzieci.

Tydzien Pisania Listow.



Podpisuję się pod tą akcją obiema RENCAMY ;-)

 
prowodyrem mojej akcji jest RYBIOOKA ;-)

piątek, 1 października 2010

Nadzieja umiera ostatnia…

Człowiek w życiu staje przed wieloma wyborami. Wśród nich są takie zupełnie banalne jak np. tytuł filmu z wypożyczalni, czy kolor skarpetek w sklepie z bielizną... ale są też „wybory”, których konsekwencje mogą „ciągnąć się” za nami latami, ba! mogą zmienić całe nasze życie. Gdy to życie układa się po naszej myśli, mówimy, że wszystko jest ok! Spełniamy się. Kiedy jednak coś idzie nie tak, a przeważnie tak jest ;-), to zastanawiamy się, czy nasz wybór np. szkoły, pracy, lekarza, a może partnera nie mógł być lepszy? Dociera do nas, że popełniliśmy, w którymś momencie błąd, którego nie da się już naprawić.

Moje życie usiane jest błędami. Z wiekiem, gdy oglądam się za siebie, widzę je wszystkie, ciągną się za mną i ograniczają pole działania i dalszego rozwoju. Mogę otwarcie stwierdzić, że do szkoły średniej poszedłem za kolegami, a nie z jakiegoś logicznego wyboru względem zainteresowań, czy naturalnych skłonności. Jestem technikiem budowlanym! Szczerze nienawidzę tego zawodu i wszystkiego co wiąże się z budową! ;-). Studia, choć zaoczne, wybierałem już kierując się swoim światopoglądem i sercem. Skończyłem resocjalizację ;-)))))). Niestety kolejny raz na skutek własnych wyborów nie było mi dane pracować jako wychowawca. Może to i lepiej… przynajmniej nikt nie ucierpiał ;-). Przez kolejne lata byłem handlowcem, kontrolerem sprzedaży, zajmowałem się administracją, windykacją, zarządzaniem firmą ( nie swoją i swoją ) oraz szeroko pojętym marketingiem. Ogólnie można by powiedzieć, że jestem wykwalifikowanym „nikim” do zadań specjalnych ;-)Po co to wszystko piszę? Sam nie wiem. Może chcę się dowartościować, a może to forma poszukiwania człowieka, który zatrudni nawróconego katolika rozpoczynającego swój 6 miesiąc bezrobocia… Może wyłapuję doła, a może męczy mnie już ten stan beztroskiego zatrudniania ludzi po znajomości, nie zważając na ich kompetencje i doświadczenie, a może powinienem dzisiaj pojechać nad morze ;-)))) Od tego czytania ogłoszeń i przekopywani internetu mógłbym już wystąpić w teleturnieju o wdzięcznej nazwie: „ Tyrkę znajdź se SAM”. Mogę śmiało wymienić około 60 firm, do których napisałem, wymienić powtarzając się ogłoszenia oraz zwrócić uwagę na idiotyczne, powtarzające się wymagania. Jestem w stanie również stwierdzić na jaki rodzaj ogłoszeń warto pisać z punktu widzenia tzw. „znajomości”, a które można sobie odpuścić bo z pewnością są tylko dla „picu”, a stanowisko jest już dawno obsadzone ;-) Moje 5 miesięczne doświadczenie daje mi możliwość rozróżniania pośrednictw pracy oraz ogólną wiedzę na temat idiotycznego systemu poszukiwania pracy za pośrednictwem URZĘDU, który nazwany jest dumnie URZĘDEM PRACY, choć sam nie do końca rozumiem dlaczego. Pewnie powód jest ten sam, dla którego ZUS nazywamy Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, a pod koniec naszego wieku produkcyjnego aby dostać emeryturę i tak musimy udowodnić, że ostatnie 40 lat pracowaliśmy bo przecież na podstawie składek nie można tego stwierdzić ;-) Oj, oj… zaczyna się ze mnie wylewać frustracja połączona z żółcią…

Czas zakończyć to pisanie zanim nawrócony katolik realistą znów się stanie ;-)))) A na koniec powiem jeszcze tylko jedno. Mam super rodzinę i to jest mojego życia SEDNO! ;-) Nadzieję wlewa we mnie Bóg i nikt nie zmieni tego, że jestem bardziej Mocny z Nim, niż kiedyś bez Niego! ;-)))

p.s. potencjalnemu pracodawcy gwarantujemy anonimowość ;-))))))



może zajmę się zawodowym czatowaniem?

poniedziałek, 27 września 2010

Szukając przyczyn niepowodzeń

Znalazłem ten tekst na REVOLCIE. W chwili obecnej tak bardzo się z nim utożsamiam, że postanowiłem umieścić go u siebie... tak na pocieszenie w trudnych momentach luzkiej egzystencji ...

SZCZĘŚCIE NIEGODZIWCÓW ( autor: Arek )

Skąd się bierze łatwość, z jaką bezbożni zdobywają władzę i bogactwa tego świata? Sztabki złota, petrodolary, wysokie stanowiska, nietykalni oficjele stroniący od ludu, wcielający się w role ciemięzców plebsu.

„Albowiem nie mają żadnych utrapień, zdrowe i krzepkie jest ich ciało, znoju śmiertelników nie doznają i nie spadają na nich ciosy jak na innych ludzi. Przeto pycha jest ich naszyjnikiem, a przemoc szatą, która ich okrywa. (Ps. 73,4-6).

Odpowiedź może się wydać na pierwszy rzut oka oczywistą – ONI SĄ Z TEGO ŚWIATA.
Powiesz: „-No tak. Wszyscy należymy do świata stworzonego przez Stwórcę, który dał nam go na własność, czyż nie?”
Ale czy naprawdę myślisz, że to człowiek jest tu na świecie władcą? W samym Piśmie Świętym można znaleźć wiele informacji na nieprawdziwość tej tezy. Więc skoro nie człowiek to kto?

„I wyprowadził go na górę i pokazał mu wszystkie królestwa świata w mgnieniu oka. I rzekł do niego diabeł: Dam ci tę całą władzę i chwałę ich, ponieważ została mi przekazana i daję ją komu chcę. Jeśli więc ty oddasz mi pokłon, ona cała będzie twoja” (Łk 4, 5-7).

Gdyby to nie była prawda, to czy Chrystus nie zarzuciłby diabłu kłamstwa? To jest tylko jeden cytat z wielu, który określa „władcę świata”. Co ma Zły do zaoferowania? Rozejrzyj się. Ja sam stosunkowo dawno zauważyłem, pewną nieścisłość. Wychowując się w rodzinie tradycjonalistycznej wpajano mi że szczęśliwym jest ten, „który postępuje według przykazań i żyje w zgodzie z Bogiem”. Jednak stały kontakt ze społeczeństwem sprawiał, że zaczynałem wątpić w to, co mi przekazywano od najmłodszych lat. Kusiło mnie odejście od praw Boga, który i tak (jak mi się wtedy wydawało) ma mniej do zaoferowania niż świat.

„Co do mnie, omal nie potknęły się nogi moje. Omal nie poślizgnęły się kroki moje. Bo zazdrościłem zuchwałym, widząc pomyślność bezbożnych”(Ps 73, 2-3)

Człowiek, na co dzień zaślepiany blichtrem szczęścia tych, co mówią o Bogu urojonym, może się poślizgnąć i upaść wprost w ramiona tego, który mu powie „Dam Ci wszystko…tylko mi się pokłoń”. A pokłonem jest ucieczka od Boga i jego przykazań, w rzeczy doczesne…w marność. Kuszące? Ciągle dostajemy oferty: „Pomyśl logicznie- dam Ci to, czego pragniesz. Tylko skiń delikatnie głową. Nie każe Ci od razu padać na kolana [nie od razu głupcze]. Podobno Twój Bóg jest miłosierny, więc czego się boisz? Wyspowiadasz się u jakiegoś nudnego klechy, ten Ci odpuści grzech, a to co ja Ci dałem pozostanie w Twoich rękach”

KUSZĄCE?

Powiesz „-Zgoda, ten jeden raz się wyłamię, ale nigdy więcej”. Dziś delikatne, ledwo dostrzegalne skinięcie głową, można by rzec – nic nieznaczące. A jutro? A w odległej przyszłości? Ten, który spadł jako pierwszy, zaoferuje Ci więcej, ale i więcej będzie wymagał.

Jak się obronić? Jak się nie dać omamić?

„Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Bo wszystko co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu i pycha życia, nie jest z Ojca ale ze świata. I świat przemija wraz pożądliwością swoją, ale kto pełni wolę Bożą, trwa na weki.” (1J 2, 15-17)

Odpowiedz więc sam sobie, czy warto się kłaniać by otrzymać marność, która przeminie? Bóg oferuje Ci wieczność i odrodzenie jeszcze w tym życiu. Nikt za Ciebie nie wybierze. Decyduj.
Sam Chrystus powiedział, że nas wybrał. Tak- nas: mnie i Ciebie powołał, byśmy już nie należeli do tego świata. Ja już to zrobiłem. Teraz Ty…

 
WYCELUJ SIĘ !

piątek, 24 września 2010

SYNDROM

PREMIERA 26 WRZEŚNIA W GOŚCIU NIEDZIELNYM

Reżyseria:
Leszek Dokowicz
Maciej Bodasiński

Muzyka:
Michał Lorenc


Film porusza bardzo ważne kwestie na temat konsekwencji jakie wynikają z aborcji i wskazuje na przemilczane fakty. Wobec zlaicyzowania mediów premiera filmu odbywa się w taki niezwykły sposób - poprzez największy tygodnik w Polsce...

Świadectwo NAWRÓCENIA jednego z reżyserów filmu:

wtorek, 14 września 2010

DZISIAJ

Mam 35 lat. Jestem szczęśliwym mężem i ojcem, ostatnio nawet HAUSE MENAGEREM, czyli męską wersją kury domowej… To już 5 miesiąc mojego bezrobocia… Oj nauczył mnie ten czas… nauczył innego spojrzenia na otaczającą mnie rzeczywistość… oddzielił sprawy ważne od światowych, pieniądze od szczęścia, radość od smutku… „czas nas uczy pogody” jak śpiewał Soyka…


Dzisiaj jestem jeszcze zbyt słaby, zbyt mały by dać sobie radę z własnymi słabościami, z brakiem miłości do bliźniego, czy z nieobliczalnym językiem ciętym, który czasami za dużo memla się w mojej buzi…

Dzisiaj za mało jest jeszcze we mnie pokory, by przyjąć bezwarunkowo stek zalewających mnie bzdur i kłamstw płynących falami z eteru…

Dzisiaj jestem jedynie pielgrzymem, niedoskonałym lecz wciąż idącym, starającym się wierzyć Bogu na co dzień, dzień w dzień…

Dzisiaj chcę się uczyć miłości od Jezusa, bo świat już powoli zapomina, że przecież to właśnie On z Miłości do ludzi dał się tak strasznie umęczyć. Świat zapomina o Bogu, nie ma już dla Niego czasu… Świat woli przyjemności, które nazywa jednym zupełnie nierozumianym przez ludzi słowem – wolność! Co to jednak za wolność, gdy wszyscy się wzajemnie okłamują, okradają, zabijają… Co to za wolność, która w imię zaspokojenia własnych rządz zabija nienarodzone dzieci… Co to za wolność, której nie interesuje moralność, bo nie można jej wypić, czy się nią odurzyć …

Doznałem tej całej „wolności”, tych wszystkich „ przyjemności”, wszelakich uciech i imprez bez liku, żyłem w tym wszystkim co mnie dzisiaj otacza i usychałem… przez wiele lat szedłem do nikąd w poczuciu chorej wolności…

Jedno wiem na pewno. To co proponuje mi świat już mnie nie interesuje i choć niegdyś czerpałem z tych jego „dobrodziejstw” pełnymi garściami, dzisiaj wiem, że życie to tylko droga do prawdziwej Wolności w Bożej Miłości.

środa, 8 września 2010

PROSZĘ NIE MARTW SIĘ...

"Proszę, nie martw się o przyszłość. Jezus jest z Tobą i jest dobry, pozwoli Ci w dostatecznym stopniu doświadczyć słodyczy owoców tej dobroci. Żyj spokojnie i odpoczywaj na Bożym sercu bez jakiejkolwiek obawy, ponieważ tam jesteś dobrze osłaniany przed burzami. Niech Pan nieustannie chroni Cię i opiekuje się Tobą, jak swoją własnością!"

Ojciec PIO











Jeśli chcałbyś skorzystać z DOBREGO MAILINGU, za pośrednictwem którego otrzymuję ciekawe cytaty o tematyce chrześcijańskiej ( tak jak ten powyżej ) to zajrzyj tu: DOBRY MAILING

poniedziałek, 6 września 2010

INTENCJE

Mówi Jezus: „ Wiesz, że nie często zdarza się okazja, byś mogła rzucić się do wody dla ratowania tonącego.
Powinnaś więc poświęcać się dla bliźnich w drobnych okazjach, z miłości ku Mnie. Drobny gest. Trochę serdeczności. Miły uśmiech. Zawsze patrzę na twoją intencję. Intencja. Czy Mnie rozumiesz? Będę wyrozumiały, jeśli wykonanie niezupełnie się uda.

Gabriella Bossis " On i ja "

piątek, 3 września 2010

Będziemy sądzeni z MIŁOŚCI


„Weź swą duszę w dłonie i popatrz na miniony dzień. Zważ miłość, którą mi dałaś podczas tych godzin. Pamiętaj! Będziecie sądzeni z miłości.”



wtorek, 31 sierpnia 2010

JESTEM OBŁUDNIKIEM



Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.


(Mt 7,1-5)

sobota, 28 sierpnia 2010

Zło prowokuje gniew Boga

Pewien rodzaj zła bardzo wyraźnie prowokuje gniew Boga. (...) Masowa aborcja i pedofilia. To są dwie zbrodnie, które budzą gniew Boga, wyraźnie to widzę. Aborcja dokonywana w milionach, pedofilia popełniana nawet wśród duchowieństwa - przestrzegał dominikanin o. Joachim Badeni w książce "Uwierzcie w koniec świata".
Książka jest zapisem rozmów przeprowadzonych z zakonnikiem przez Judytę Syrek. Publikacja ukazała się w krakowskim wydawnictwie Znak. O. Joachim Badeni zmarł 11 marca 2010 r., dożywając 97 lat. Prezentujemy fragment wywiadu.


Jak rozpoznać fałszywego proroka?

Myśli Ojciec, że wielu jest dzisiaj fałszywych proroków?

- Nie mam już życia czynnego. Siedzę tylko w celi, więc nie wiem. Ale dziennikarze powinni wiedzieć, ponieważ fałszywy prorok zawsze chce zwrócić na siebie uwagę i przekonać ludzi, że ma rację - nie biskup, nie Kościół, tylko on. Lubi zwracać się więc do prasy, radia, telewizji. Potrzebuje mediów, bo inaczej byłby nieszkodliwy.

Ale może Ojciec powiedzieć, po czym rozpoznać fałszywego proroka?

- Jeśli ktoś twierdzi, że wszystko wie i jest przekonany, że zna datę paruzji (paruzja - zapowiadany przez proroków powrót Chrystusa na świat; przyp. red.), to z góry wiadomo, że jest fałszywym prorokiem. Są też grupy fałszywych proroków, na przykład Świadkowie Jehowy. Co pewien czas ogłaszają koniec świata. Zbierają się, czekają i nie ma końca... Wymyślają więc następną datę, i tak w kółko. Natomiast jeśli ktoś głosi wiarę w zwycięstwo dobrego nad złem, to jest prawdziwym prorokiem. Kiedy zaczyna podawać dokładne metody działania, to myślę, że jest już trochę podejrzany.
-- Nauczanie musi iść w zgodności z Kościołem, nie może być skierowane przeciwko woli hierarchii kościelnej, co oczywiście nie jest dzisiaj łatwe. Ale głoszenie czegoś wbrew, czy poza Kościołem, zawsze jest fałszywe. Wszyscy wielcy święci byli podporządkowani Kościołowi, nawet wtedy, kiedy zamierzali przeprowadzić reformę. Każda odbywała się w zgodzie z ówczesnym Kościołem i hierarchią, mimo iż w pewnych okresach hierarchia była na niezbyt wysokim poziomie. Uważam, że bez hierarchii działanie w Kościele jest podejrzane. To jest sekciarstwo.

A jeżeli biskupi postępują źle? Wiele razy mówił Ojciec, że jest zgorszony zachowaniem pewnego biskupa podejrzanego o pedofilię. W takich sytuacjach też mam słuchać hierarchów?

- To nie cała hierarchia jest zła. Tylko jeden biskup jest jawnym grzesznikiem, w sposób możliwie najgorszy, jaki może być. Jeżeli biskup ma jakieś kontakty seksualne z klerykami, którzy mu podlegają, to nie może być gorszego zła! Dla biskupa i dla kapłana też.

Co prowokuje gniew Boga?

Myśli Ojciec, że to zło, które się wkradło do Kościoła, może być znakiem bliskiego przyjścia Pana?

- Ostateczne przyjście Pana będzie szczęściem, ale przed tym objawi się gniew, bo Bóg zwalczy zło z tego świata. I są dwie rzeczy, o których myślę, że warto powiedzieć. Pewien rodzaj zła bardzo wyraźnie prowokuje gniew Boga. Wiemy to z Ewangelii, że kto krzywdzi dzieci, lepiej byłoby uwiązać mu kamień młyński u szyi i utopić - to mówi Baranek Boży. Masowa aborcja i pedofilia. To są dwie zbrodnie, które budzą gniew Boga, wyraźnie to widzę. Aborcja dokonywana w milionach, pedofilia popełniana nawet wśród duchowieństwa: Stany Zjednoczone, Irlandia - z polecenia papieża Benedykta XVI teraz odbywają się zeznania i przesłuchiwania.
- Pedofilia to krzywdzenie dziecka w sposób najbardziej potworny, szczególnie kiedy robi to duszpasterz, zakonnik, ksiądz czy zakonnica (opieram się na danych). Można biedzić się latami, żeby dorastającemu dziecku pomóc wyjść z tej traumy i jest to bardzo trudne. W tym jeszcze mamy biskupa pedofila - nazwiska nie powiem, bo wiadomo o kogo chodzi. Biskup pedofil, to są szczyty zła! A on sobie spokojnie siedzi tam, gdzie siedział - nie urzęduje co prawda, nie zarządza diecezją. Ale gdzie kara? Gdzie publiczne przeproszenie wszystkich pokrzywdzonych? Tego nie ma!
- Krzywda dziecka przez mordowanie i krzywda dziecka poprzez bardzo poważne uszkodzenia jego psychiki to są dwa źródła, które nie tyle zapowiadają paruzję, co grożą. Groźna strona paruzji ujawnia się właśnie w postaci gniewu Bożego nad tymi dwoma zjawiskami. I ten znak jest zapowiedzią Sądu Ostatecznego. Jestem o tym przekonany. Ponieważ tam, gdzie powinno być samo dobro, jest samo zło w najgorszej swojej odmianie. Podobno, według jednego źródła, aborcja jest możliwa, aż do porodu włącznie, czyli możliwe jest mordowanie już dojrzałego człowieka. A przecież, według najnowszych badań, kilka tygodni po poczęciu można zbadać kręgosłup tej małej istocie ludzkiej - do tego stopnia jest człowiekiem!

Kiedy dokładnie gniew Boga zostanie wyładowany, tego nie wiem, ale wiem, że ciąży nad światem.

Czy ten gniew można odwrócić?

- Może modlitwa i prośby tych sprawiedliwych, którzy znają Miłosierdzie Boże, odsuną mimo wszystko datę paruzji. Jednak samej paruzji nie są w stanie zmienić. Oczywiście, jest modlitwa, o której wspomniałem. Ona ma potężną moc: "Marana tha - Przyjdź Panie Jezu". W pierwszych wiekach chrześcijanie ciągle się tak modlili. Ciekawa jest odpowiedź: "Przyjdę niebawem". Ale słowa "niebawem" nie powinno się rozumieć czasowo lecz egzystencjalnie.
- Paruzja już istnieje - w tej chwili, w myśli Bożej. Jest bardzo tajemnicza i mocno działa na tego, który tę łaskę otrzymuje. Być może ta książka przyczyni się do tego, że Pan Bóg da tę łaskę wielu ludziom, nie wiem... Nakaz podyktowania książki o paruzji otrzymałem podczas mszy świętej, tuż przed komunią. Dostałem go z niesamowitą mocą i majestatem, aż się przestraszyłem.


żródło: INTERIA.PL

środa, 25 sierpnia 2010

Czy Różaniec potrzebuje REKLAMY?

Czy w dzisiejszych czasach RÓŻANIEC potrzebuje REKLAMY? Niech każdy z nas sam odpowie sobie na to pytanie. Czy odmawiam RÓŻANIEC? Czy wiem jak wielką jest bronią w dzisiejszych czasach? Dlaczego nie potrafimy się skupić podczas tej modlitwy? Co działo się podczas TAJEMNIC, które powinniśmy w nim rozważać? Wszystkie te odpowiedzi znajdziecie poniżej, klikając w " W E J Ś C I E "...





Wszystkie tajemnice Różańca, które znajdują się na tych stronach, opisane są na podstawie Bibli oraz objawień błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich, którą Papież Jan Paweł II beatyfikował w Rzymie trzeciego października 2004 roku.


Jeżeli chcesz pomóc, umieść adres "RÓŻAŃCA" strony na swoim blogu ;-)

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

On i ja

… Niech odtąd twoje Komunie starają się prosić Mnie o naprawienie twej przeszłości. Rozprzestrzeniam się w was, w waszych Komuniach, w każdej z waszej umiejętności, w waszej krwi i naprawiam was wedle waszego życzenia. Jestem nadal waszym Bratem Zbawicielem, bo moja miłość nie ustaje i nigdy nie przychodzę bez działania. Ja, który jestem prostym działaniem. Dziękuj więc za to, co robię z Ciebie i oddaj się z silnym pragnieniem aby nic w tobie nie wymknęło się z mego uścisku. Proś wsparta o moje serce. Mów: „Ukochana Miłości, daj mi jednego grzesznika dziennie, abym ja dała go Tobie”.


czwartek, 19 sierpnia 2010

„ ( ... ) Umacniajcie się modlitwą, gdyż w dniu rozrachunku staniecie przed Moim Obliczem, sami i nadzy… z pełnymi lub pustymi rękoma. ( … ) Bądźcie wielkoduszni w swoim poświęceniu, dalecy od egoizmu, mściwości, nieczystości i niewdzięczności. Niech każdy zdecyduje sam, co wybiera – przynależność do tej grupy, czy frustrację z powodu utraty Mojej Osoby, dla rzeczy w porównaniu ze Mną nieistotnych.


Bardo mi smutno, Gd widzę, że na Ziemi, przykazanie miłości bliźniego jest ciągle łamane za sprawą egoizmu, zazdrości i nienawiści, a godność stworzeń Bożych popada w niewolę wewnętrzną, która czyni ludzi ofiarami ich nieuporządkowanych żądz. Uchwyć się mocno dłoni Mojej Matki i powierz Jej swe codzienne wysiłki, pamiętając, że Mój Duch umacnia Cię, wspomaga i prowadzi.
Nie wierzysz, że Miłość ma jest nieskończona i może napełnić wszystko? Uśmiechnij się i odpocznij przy Moim Sercu…”

wtorek, 17 sierpnia 2010

Może warto?

Byłem dzisiaj na pogrzebie mojego nauczyciela, trenera i po części okazuje się, że również ojca. Nie było między nami jakiejś szczególnej zażyłości poza męskimi kontaktami na poziomie zawodnik-trener ale gdy dzisiaj spoglądam w przeszłość, to widzę pewne moje zachowania żywcem przeniesione z tego człowieka. Wychowywałem się w rozbitej rodzinie więc nie miałem skąd czerpać wzorów zachowań męskiej części rodziny… Dzisiaj widzę, że wówczas to właśnie On zakorzenił we mnie pewne postawy i zachowania, które ja dzisiaj próbuję wpoić moim chłopakom. Szkoda, że zrozumiałem to dopiero po jego śmierci… Jak zwykle w takich chwilach ciśnie się do głowy kultowy już cytat ks. Jana Twardowskiego : „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”…


Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie…

Może warto się zatrzymać? Rozejrzeć się dookoła? Czas, który daje nam Pan w stosunku do wieczności jest przecież tylko chwilą, która tak szybko przemija… Czy warto marnować ten cenny czas? Nasz Świat! Dokąd zmierza nasz Świat? Konsumpcjonizm jest dzisiaj miarą wartości człowieka, a przepustką np. do zdrowia – portfel. Dokąd zmierzamy? Nawet nie chce mi się już pisać o sprawie „Krzyża”… Nienawiść zastępuje miłość, golizna i rozpusta dawno przygniotły jakiekolwiek wartości moralne. Lansuje się wszystko co zaspokaja nasze potrzeby, co wychodzi naprzeciw źle rozumianej wolności. Nawet w reklamie szamponu trzeba pokazać gołą pupę, bo przecież dzięki temu lepiej się sprzeda. Czy dla takiej wolności walczyli nasi dziadkowie? Nagiej wolności z dekoltem do pępka w imię podnoszenia własnej wartości?

Czy my mamy jeszcze jakieś wartości?

niedziela, 27 czerwca 2010

Nasz Świat jest jak kurnik...

Pewnego pięknego dnia, w pewnym kurniku, pojawiły się na świecie młode kurczaki. Niby nic? A jednak wśród nich znalazł się również orzeł. I zanim padną pytania: skąd w pewnym kurniku, pewnego pięknego dnia, wśród młodych kurczaków znalazł się orzeł? Odpowiem, że nie ma to żadnego znaczenia. Orzeł się pojawił i już ;-).



Cała heca polegała na tym, że aby rosnąć orzeł, podobnie jak kurczaki, musiał jeść. Już od pierwszych dni miał z tym problem ponieważ jego zakrzywiony dziób nie pozwalał mu tak jak pozostałym kurczakom wydziobywać z ziemi ziarenek i robaczków. Już wówczas orzeł miał wrażenia, że coś jest z nim nie tak. Z czasem, gdy dorósł już do wizyty u lekarza, postanowił opowiedzieć mu o nurtującym go problemie. Podczas wizyty lekarz, który naturalnie również był kurą powiedział do orła: „Jesteś kurą!” i kazał mu gdakać tak jak wszystkie kury: „ powtarzaj! Ko, ko, ko…”. Orzeł powtarzał jak mu kazał lekarz: „ko, ko, kra, kra…”. Na to lekarz: „ No widzisz?! Jesteś kurą…”.
Minęło kilka miesięcy i wciąż zaniepokojony Orzeł udał się jeszcze raz do lekarza. Tym razem do psychologa: „Panie doktorze coś jest ze mną nie tak, wyglądam inaczej i jakoś tak nie mieszczę się na grzędzie jak inne kury, co ze mną jest?”. Psycholog kura popatrzył i kazał mu gdakać tak jak wszystkie kury: „ powtarzaj! Ko, ko, ko…”. Orzeł powtarzał jak mu kazał lekarz: „ko, ko, kra, kra…”. Na to lekarz: „ No widzisz?! Jesteś kurą…”.
Znowu minęło kilka miesięcy. W kurniku ni stąd ni zowąd pojawił się Alpinista. Rozejrzał się po kurniku i mówi do orła: „ kolego, co Ty tu robisz w tym kurniku? Przecież Ty jesteś ORŁEM!”. Zdziwiony Orzeł odpowiedział: „daj mi spokój! Nie jestem Orłem tylko kurą…”. Alpinista odszedł. Jako miłośnik przyrody nie mógł sobie jednak odpuścić i postanowił porwać Orła. Udał się nocą do kurnika, zarzucił na niego wór, związał go i wyniósł w góry. Gdy był już na 3000 metrów otworzył wór i wyrzucił orła w przepaść. Gdy orzeł spostrzegł co się dzieje pomyślał: „ już po mnie! Przecież kury nie potrafią latać! To już jest koniec!”. Zupełnie nieoczekiwanie w jakimś cudownym natchnieniu wyciągnął jedno ze swoich 2 metrowych skrzydeł i nagle zaczął opadać wolniej. Zbliżając się wciąż do ziemi, właściwie już ze strachu wyciągnął drugie skrzydło… „ o kurcze!” – pomyślał - „ ja latam!”…
Szybował tak nad górami, jeziorami i lasami. Nie mógł się nacieszyć faktem, że potrafi tak pięknie szybować. Latał i latał, latał i latał, aż w końcu doleciał do swojego kurnika. Przeleciał nad nim, a oczom jego ukazały się kury zamknięte jak w klatce, skaczące po śmierdzącym od odchodów błocie, dziobiące brudne robaki… bez perspektyw , bez przyszłości i bez widoków, którymi on teraz dysponował…

A teraz zastanów się kim jesteś lub kim chcesz być? Kurą, która zamknięta w swoim świecie fałszu i obłudy nie może się wznieść ponad cuchnące błoto, w którym być może żyje?
Czy wolnym, żyjącym w prawdzie Orłem?

Opowiadanie zaczerpnięte ze spotkania ewangelizacyjno – modlitewnego organizowanego przez Gdańską Szkołę Nowej Ewangelizacji w Matemblewie.



kLIKNIJ w BONUS:
1. SANKUARIUM MATEMBLEWO
2. FILM O OJCACH ANTONELLO I ENRIQUE
3. GDAŃSKA SZKOŁA NOWEJ EWANGELIZACJI
TsJ ;-)

niedziela, 13 czerwca 2010

WYBORY są WAŻNE!!!

Co jest najważniejsze dla kandydata na Prezydenta? Nasze głosy prawda? A co jest najważniejsze dla wyborcy? Program kandydata!?


 
 
Każdy człowiek, a zwłaszcza katolik powinien wiedzieć na kogo głosuje. Konsekwencją Naszych WYBORÓW będą ustawy, które stanowić będą prawo...
 
GŁOS PRZECIW PRAWU DO ŻYCIA ( in vitro, aborcja, eutanazja ), TO NIE NOWOCZESNOŚĆ I WOLNOŚĆ, TYLKO PRZYCZYNIENIE SIĘ DO ZEZWOLENIA NA  ŚMIERTELNY GRZECH SPOŁECZNY!!!
 
 

wtorek, 1 czerwca 2010

... gdybym ja tak wołał...






Pewien bogobojny człowiek modlił się z takim zapałem, że zapomniał o własnym synu, którego przyprowadził do synagogi. Chłopiec poczuł się osamotniony, pociągnął ojca za płaszcz i zawołał: "Tato, tato!". Ojciec, wyrwany z rozmodlenia, zobaczył smutek syna i sam się rozpłakał. "Dlaczego płaczesz, tato?" - zapytał chłopiec. "Dlatego - odpowiedział - że gdybym ja tak wołał Boga, ( Ojcze , Ojcze ), jak ty mnie wołałeś, Bóg usłyszałby moje wołanie i objąłby mnie tak, jak ja ciebie teraz trzymam ".

środa, 19 maja 2010

POWER z Różańca...



W swoich wielu objawieniach na ziemi, jak w Lourdes i w Fatimie, Maryja Dziewica zawsze zalecała odmawianie Różańca Świętego.


Pewnego razu, gdy papież bł. Pius IX osobiście oprowadzał grupę gości po watykańskich przestrzeniach, zapytano go o najcenniejszy skarb, jaki kryją okalające mury. Sądzono bowiem, że wskaże na któreś z licznych i cennych dzieł. On jednak sięgnął do kieszeni i wyciągnął z niej różaniec. Uniósł go wysoko i trzymając go tak, powiedział: „To najcenniejszy skarb Watykanu. Dajcie mi armię modlących się na różańcu, a podbiję świat”.

Matka Boża do Św. Dominika: „Czy ty wiesz, mój drogi Dominiku, jaka bronią posłużyła się Trójca Przenajświętsza, aby zreformować świat? Wiedz, że najbardziej skutecznym narzędziem walki był Psałterz Anielski ( tzn. Różaniec ), który jest fundamentem Nowego Przymierza. Jeżeli więc ty chcesz zdobyć dla Boga zatwardziałe serca, odmawiaj mój Psałterz.”

„Żadna modlitwa nie ma tylu zasług dla duszy i nie jest tak chwalebna dla Jezusa i Maryi, jak dobrze odmówiony Różaniec. Lecz także żadna modlitwa nie jest tak trudna do zmówienia, z powodu roztargnień. Do powiększenia tej trudności przyczynia się o wiele bardziej nasza wyobraźnia tak ruchliwa, że nie jest nawet przez moment spokojna, i złośliwość szatana tak nieustraszonego w podawaniu roztargnień i przeszkadzaniu nam w modlitwie."

„Czegóż nie czyni szatan przeciw nam, widząc nas gotowymi odmawiać Różaniec Święty.”

,,Powiększa nasze lenistwo i naszą naturalną niedbałość, wpierw zanim zaczniemy się modlić. Zwiększa naszą nudę, nasze roztargnienia, nasze zmęczenie podczas modlitwy. Jednym słowem napada na nas we wszelaki sposób, aby móc potem, kiedy po wielu wysiłkach i roztargnieniach skończymy go, śmiać się z nas, mówić nam – nie odmówiłeś ani jednego Zdrowaś, które by miało znaczenie. Tracisz swój czas na odmawianie tylu modlitw ustami bez uwagi. Odłóż, odłóż na jutro resztę twojego Różańca. W ten sposób diabeł w swojej przebiegłości zdoła często sprawić, że zostawia się cały różaniec lub jego część albo pod najpiękniejszymi pretekstami sprawia, że odkłada się jego odmawianie.”



„Nie słuchaj go, drogi współbracie od Różańca, i nie zniechęcaj się, choćby podczas całego Różańca twoja wyobraźnia była niczym innym, jak ciągłym przesuwaniem się najprzeróżniejszych myśli, które ty starałeś się oddalić najlepiej, jak tylko mogłeś.”

„Twój Różaniec jest tym lepszy, im bardziej zasługujący. Tym bardziej zasługujący, im bardziej pracowity.”


„Choćbyś miał walczyć z roztargnieniem przez cały Różaniec, walcz odważnie, z bronią w ręku, to znaczy kontynuując odmawianie, chociaż bez smaku i pociech zmysłowych. To straszna walka, lecz jak bardzo zbawienna dla duszy. Przeciwnie gdy złożysz broń, to jest zostawisz Różaniec, będziesz pokonany, a diabeł, nie zaniedba tego, by w Dzień Sądu wymówić ci twoją słabość i niewierność”

Gdyby był lepszy środek niż Różaniec dla ratowania świata, Maryja na pewno by nam o nim powiedziała ( oczywiście Eucharystia jako najwyższa ofiara jest największym zjednoczeniem się z Bogiem). Póki co prawie w każdym objawieniu Niepokalana mówi o Różańcu.
Synu i Córko Maryi, pomóżmy Jej ratować świat odmawiając Różaniec. Ona oto nas prosi. To najlepsze narzędzie pokoju. Wiedz, że to modlitwa królewska. W żadnej innej nie wypowiada się tyle razy imienia najwyższego Króla- Jezus, i najwyższej Królowej - Maryja. Ponad połowa tej modlitwy to cytowanie Pisma Świętego i przede wszystkim ma ona charakter kontemplacyjny. Nie bądź obojętny, wobec tej Bożej promocji, która może uchronić świat, a która jest owocem Jego miłosierdzia.

Odmawiaj jedną dziesiątkę dziennie, a zobaczysz, że Maryja będzie Cię zmieniała, a przez Ciebie świat. Ale pamiętaj, owoce Różańca są długo niewidoczne, dlatego wydaje się on nudny. Szatan zrobi wszystko, byś tej modlitwy nie odmawiał, bo wie, że ona otworzy Twoje serce na największą miłość, jaką jest Bóg, i że przez Nią będziesz rządził światem , wypraszając dla niego łaskę pokoju przed obliczem Boga i Maryi.

Zaczerpnięto z:
Cytaty:
- Św. Ludwik z książki „ Przedziwny sekret Różańca Świętego”
Fragmenty:

- Rozważania tajemnic różańcowych wg św. Ludwika Marii Grignion de Monfort z Fronda.pl
- Młodzi Apostołowie Różańca Rycerstwa Niepokalanej

niedziela, 16 maja 2010

TsJ;-)

„Chociażby świat wywrócił się do góry nogami, choćby ciemności ogarnęły wszystko – nic nie powinno napawać twojej duszy niepokojem, gdyż Bóg jest z Tobą”

Ojciec Pio

Trzymaj się Jezusa ;-)

poniedziałek, 3 maja 2010

MANIFEST Z FATIMY

Chciałym się podzielić pewną książką, której treść wydaje mi się bardzo ważna dla każdego chrześcijanina, a zwłaszcza katolika. Dotyczy naszych czasów. Ponieważ opis znajdujący się na tylnej okładce nie oddaje tego, co tak naprawdę kryje jej wnętrze pozwoliłem sobie na przepisanie  kilku zdań wstępu i spisu teści:

„Piętnaście lat pracowałem z ks. Mirosławem Drozdkiem... Tak, miałem radość i szczęście pracować z kustoszem sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem – przyjacielem Jana Pawła II i duchowym krewnym Siostry Łucji, z człowiekiem, który wielokrotnie pełnił niezwykłą rolę pośrednika w nikomu nieznanych spotkaniach Papieża Totus Tuus i Wizjonerki z Ftimy.


To on przez lata uczył mnie wielkiego tematu: Rzym – Fatima – Polska.

Mówił, że trzeba być posłusznym głosowi Papieża, który bezpiecznie przeprowadzi nas przez niebezpieczną krainę współczesności.

Tłumaczył, że trzeba znać orędzie fatimskie, bo jest ono szansą ocalenia daną nam na dzisiejsze, trudne czasy i że trzeba uczyć się go pilnie: sercem, wolą i umysłem.

Przekonywał, że Orędzie papiesko-fatimskie trzeba wprowadzić również w życie Polski, bo nasza Ojczyzna usłyszała niezwykłą obietnicę: tu czeka świat „zwycięstwo przez Maryję”.

Wierzyłem mu... Ksiądz Kustosz wiedział o objawieniach fatimskich więcej niż ktokolwiek; znał ich tajemnice, których my nie znamy. Podobnie było z jego sercem – był wyjątkowym świadkiem planów ukrytych w Niepokalanym Sercu Maryi i może dlatego nikt tak nie kochał Pani z Fatimy jak on.

W maju 2007 r. Po ludzku wszystko się skończyło. Nim dobiegł kresu tamten maryjny miesiąc, ks. Mirosław Drozdek nas opuścił [...]”

„[...] Kiedy rankiem 14 maja 2007 r. Ostatni raz rozmawiałem z moim Kustoszem, całe nasze spotkanie ( jak zresztą wszystkie przez piętnaście lat współpracy ) było poświęcone sprawie dla niego najważniejszej - dalszemu szerzeniu fatimskiego Orędzia w Polsce. [...]”

„[...] Głosem proroka, ze wzrokiem rozpalonym dziwnym blaskiem, zapewniał, że nie minie parę lat, a z Fatimy wyjdzie światło, które ujrzy cała ziemia. Powiedział: „ Fatima w naszych czasach zajaśnieje wobec świata. Będzie to wielkie światło, widoczne dla wszystkich... Bóg ma już dość czekania... Sam zrealizuje wielkie obietnice”. Tłumaczył, że nie ma chwili do stracenia, że trzeba się spieszyć, że ludzie muszą usłyszeć słowo „Fatima”. Mówił jeszcze: „ Siostra Łucja będzie bardzo ważna dla świata...”.

W ten sposób ogłosił swój testament. [...]”
 
 
 
 
 
 
SPIS TREŚCI:
I FATIMA NA CZASY OSTATNIE
1.Objawienie
Na skraju czasu
Nieoczekiwanie inne
Odwieczne
„Objawione” przez Jana Pawła II
Pośrodku zła
Prośba o pomoc
O roli Maryi
2.Misja
Fatima pociąga
Wybrani
Wspólnota
Wstępny warunek
Nowe nabożeństwo
Serca
Ofiara modlitw i poświęceń
Nowe poświęcenie
Obowiązek
Dar miłości
Zadośćuczynienie
3.Owocowanie
W nas i w innych
Nowe pokolenie
Demontaż „od wewnątrz”
II ZWYCIĘSTWO PRZYJDZIE PRZEZ MARYJĘ

1.Teogłosy
Księga bez Fatimy
Ianua Coeli
Pierwszy ruch
Zapowiedź na brzegu raju
Nadzieja niewolników
Groza przegranej
2.Polskie proroctwa
Słowa z nieba
Zapowiedź największych wydarzeń
Trzy dowody z Fatimy
Poświęcenie „jak Fatima”
Zwycięstwo w Polsce?
3.Siostra Łucja „po Polsku”
Druga ojczyzna
4.Przełom czasu
Latarnicy
Modlitwa

ZAKOŃCZENIE

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

środa, 14 kwietnia 2010

JEST MI WSTYD



autor: Szymon Hołownia


Podpisuję się pod każdym słowem Szymona Hołowni z listu otwatego do rodaków... jest mi wstyd!

sobota, 10 kwietnia 2010

Żałoba Narodowa





ZGINĘLI ŚMIERCIĄ TAGICZNĄ:

Para Prezydencka

Przedstawiciele Rządu i Polityki

Przedstawiciele Sił Zbrojnych i Kościoła

oraz Wybitni Przedstawiciele Naszego Kraju

Co Pan Bóg chce nam przez tą tragedię powiedzieć?

poniedziałek, 29 marca 2010

WIELKI PIĄTEK

Na podstawie książki " Światkowie Bożego Miłosierdzia " Anny Dąmbskiej

„... Dzisiaj ( Wielki Piątek ) Ofiara Chrystusa jest tak rzeczywista, jak była na Golgocie.
- Czy w inne dni nie jest „prawdziwa”?
- Tak, zawsze jest prawdziwa , ale w dniu dzisiejszym spełnia się w całej swej wstrząsającej potędze. To jest dzień, w którym Chrystus wywalczył dla nas, dla was, dla wszystkich ludzi wszystkich epok – niebo, w którym za cenę swojej Męki uzyskał dla nas prawo uczestniczenia w swoim szczęściu. Czy ty rozumiesz, jakiej miłości i jakiego współczucia trzeba było, aby dać się tak zamordować? Aby oddać siebie tak całkowicie i bezwarunkowo w ręce bezlitosnej i okrutnej masy katów – wiedząc wszystko? Aby zetknąć się – z poddaniem i spokojem – z pogardą, nienawiścią, cynizmem, kłamstwem, podłością lub obojętnością ludzką, z sadyzmem, zdradą, a i całkowitym brakiem wdzięczności tych wielu, którzy bezpośrednio korzystali z Jego łaski? Jezus na sobie zaznał wszystkich przejawów zła, do jakiego tylko ludzie są zdolni.



Dzisiaj wszyscy, którzy powołają się na Jego Ofiarę, którzy zwrócą się do Niego z prośbą o ratunek, o pomoc, o wybawienie – będą wysłuchani natychmiast. To wielki dzień ludzkości – dzień wyzwolenia, uratowania, spełnienia się na ziemi – świdomie – niesłychanej miłości Boga do nas, dzień, w którym On nas przekonał, jak nas kocha! To właśnie czci Kościół Chrystusowy w tym dniu...”


czwartek, 25 marca 2010

POKUTA

Z księdzem Stefanem Czermińskim cenionym spowiednikiem, opiekunem Ruchu Rodzin Nazaretańskich rozmawia Urszula Jagiełło z Miesięcznika Katolickiego LIST:

Anatol, bohater filmu Pawła Łungina „Wyspa", pokutuje całe życia za grzech popełniony w młodości. Nam pokuta kojarzy się z modlitwą po spowiedzi. Czym właściwie jest pokuta?


Czym innym jest postawa pokuty, pokuta, jako element sakramentu pojednania i zadośćuczynienie. Postawa pokuty wyraża się w pamiętaniu o tym, że jesteśmy grzesznikami i że nie możemy się obejść bez Chrystusa.
Pokuta w sakramencie pojednania i zadośćuczynienie to trochę inne rzeczy. Dostałeś rozgrzeszenie i słyszysz od kapłana: a teraz odmów taką a taką modlitwę. Traktujemy to jak pańszczyznę, jakby pokuta była zapłatą wpisaną w relację handlową. Skoro Bóg mi przebaczył, to ja mu teraz zapłacę te 50 groszy. Jak głosi niejedna prefacja mszalna, Jezusowi nie są potrzebne ani nasze uwielbienia, ani pokutowanie. On chce, aby połączyła nas z nim relacja, która w pewnym sensie przypomina więź łączącą zakochanych. A kiedy skrzywdzimy ukochaną osobę, zwykle chcemy jej to jakoś zrekompensować. W ten sposób próbujemy pokazać jej, że odwracamy się definitywnie od tego, co zrobiliśmy. Robimy tak nawet wtedy, gdy druga osoba rekompensaty nie potrzebuje, bo jest zakochana bez pamięci. Pokutujemy, bo chcemy Bogu pokazać, że odwróciliśmy się od zła i pragniemy wrócić do Miłości, która nas odkupiła. Pokuta nie jest sposobem zapłaty Bogu za grzech, ale jest czymś, co ma nam pomóc zmienić życie.
Uważam, że powinniśmy do pokuty, którą otrzymujemy w czasie spowiedzi, dodawać jeszcze coś od siebie. Zwłaszcza, jeśli pokuta jest bardzo łatwa. Oczywiście nie jest to obowiązek. Chodzi o znak, że dla nas pokuta to nie tylko formalność, lecz świadomość doświadczenia cudu przebaczenia.
Zawsze będzie ogromna dysproporcja między naszym grzechem a tą symboliczną pokutą, jaką otrzymujemy. Pan Bóg jednak nadaje temu małemu gestowi z naszej strony bardzo duże znaczenie, bo dzięki pokucie łączymy się z Jego cierpieniem. To przemienia nasze serce.

W jaki sposób?

Nawrócony, nowy człowiek zaczyna dostrzegać, że jest coś ważniejszego niż troszczenie się tylko o dobro własne. Diametralnie zmienia się jego życie. To tak, jakby małżonkom narodziło się dziecko; oni dobrze wiedzą, że ich dotychczasowe życie w pewnym stopniu się skończyło. Teraz zaczęło się wstawanie w nocy, zmienianie pieluszek i karmienie o stałych porach. Zdają sobie jednak sprawę z tego, że gdyby po urodzeniu dziecka żyli jak dawniej, tylko dla siebie, skrzywdziliby je. Nawrócenie nie jest łatwe, bo trzeba zacząć żyć według zalecenia: Szukajcie najpierw królestwa Bożego, a wszystko będzie wam dane (por. Mt 6, 33). Św. Katarzyna Sieneńska usłyszała kiedyś od Jezusa: „Ty myśl o Mnie, a ja się zajmę twoimi sprawami". Kiedy spotykamy kogoś, kto tak żyje, wydaje nam się, że to szaleniec. Bóg potrzebuje takiej postawy, by móc zacząć w nas działać. Chce, byśmy byli szaleńcami dla Niego, byśmy mu zaufali tak bardzo, by Mu powiedzieć: „Rób ze mną, co chcesz".

Czy pokuta odmówiona wyłącznie z posłuszeństwa spełnia swoje zadanie?

Do tego, by spowiedź była ważna, wystarcza żal niedoskonały - ze strachu. Pokuta odmawiana z posłuszeństwa wpisuje się w to „koślawe" wypełnienie warunków sakramentu pojednania. Bóg nie odrzuca takiej spowiedzi, ale wymyśla kolejny sposób, żeby jakoś dostać się do naszego serca. Zdarza się czasem, że to właśnie pokuta ratuje całą spowiedź. W czasie jej wypełniania możemy poczuć, że nie tylko złamaliśmy jakieś narzucone nam prawo, ale zraniliśmy Kogoś, kto nas kocha, choć wcześniej tego nie dostrzegaliśmy. Można powiedzieć, że pokuta ma podobne działanie jak żal doskonały. Teologia mówi, że dzięki niemu wszystkie grzechy zostają przebaczone nawet w sytuacji, kiedy nie mogliśmy się wyspowiadać przed śmiercią. Ojcowie Kościoła pisali, że oprócz sakramentu pojednania istnieją inne praktyki, które mogą gładzić grzechy: post, jałmużna czy miłość bliźniego i szczera modlitwa. Wydaje mi się jednak, że pokuta jest czymś najważniejszym.

Czy pokuta może zastąpić spowiedź?

Jeśli człowiek boi się przystąpić do sakramentu i podejmie pokutę, Pan Bóg na pewno to jakoś wykorzysta, ale ona nie może zastąpić spowiedzi. Nawet jeśli chcemy pokutować zanim przystąpimy do sakramentu pojednania, to trzeba się zastanowić, jakie są nasze motywacje. Czasem ktoś unika spowiedzi, dlatego że boi się wyznawać ciągle te same grzechy i odsuwa to do czasu, gdy uda mu się w czymś poprawić. Zachowuje się jak pacjent, który leczy sam siebie i obiecuje, że pójdzie do lekarza, gdy wyzdrowieje.
Człowiek chciałby czasem sam sobie wymierzyć karę. Może to nawet prowadzić do absurdu, bo najwyższym stopniem karania samego siebie jest samobójstwo. Ktoś chwycony w kleszcze rozpaczy po jakimś okropnym grzechu może dojść do wniosku, że nie jest godny żyć na ziemi ani zbliżyć się do Boga i postanawia się unicestwić. O to właśnie chodzi szatanowi, który popycha nas ku rozpaczy i okrucieństwu względem siebie. A takie okrucieństwo idzie w parze z okrucieństwem wobec innych. Najpierw jesteśmy niemiłosierni w stosunku do innych, a gdy przydarzy nam się grzech, kierujemy te największe armaty na siebie w poczuciu fałszywej sprawiedliwości. Tymczasem - jak mówiła Mała Tereska - Chrystus, kocha nas po grzechu bardziej niż przed nim.

Dlaczego tak trudno nam uwierzyć w to, że Bóg nas kocha mimo naszego grzechu?

To jest dziedzictwo grzechu pierworodnego. Wszyscy jesteśmy jak ślepe kocięta po narodzeniu - możemy wyczuwać rzeczywistość, ale jej nie widzimy i dlatego popełniamy wiele błędów. Kiedyś obserwowałem takiego ślepego kotka. Oczywiście jakoś sobie radził, ale trzeba było go karmić i uważać, żeby na niego nie nadepnąć, bo nie miał odruchów, które pozwalają przetrwać. Tacy właśnie jesteśmy. Nie widzimy miłości Boga, choć cały czas w niej jesteśmy, w niej się poruszamy. Dlatego Bóg posyła ludzi takich jak np. Matka Teresa z Kalkuty, żebyśmy w ich bezinteresownej pomocy mogli zobaczyć Jego miłość. Kiedy się z nimi zetkniemy, zaczynamy wyczuwać obecność Boga i wierzyć, że świat jednak nie jest taki, jakim go widzimy. W swoim życiu doświadczyłem wiele razy takiej pomocy. Szczególnie dobrze pamiętam spowiedź po trudnym dla mnie okresie duchowym. Pomoc spowiednika była dla mnie wtedy jak objawienie, bo nie tylko dostałem rozgrzeszenie, ale również zyskałem nowy ogląd mojej sytuacji.
Czasem ksiądz poleca penitentowi, by w ramach pokuty spróbował porozmawiać z kimś, z kim nie może się porozumieć, lub z kimś, kogo skrzywdził. Postawa pokuty zbliża nas do ludzi, wydobywa z izolacji, w jaką wpycha grzech. Gdy mamy świadomość, że jesteśmy grzesznikami, przestajemy się czuć lepsi od innych. Grzech kładzie się cieniem na nasze relacje, pokuta, czyli odwrócenie się od grzechu, otwiera nas na innych. Człowiek, który ma coś na sumieniu, nie reaguje spontanicznie, nie jest szczery. Wyobraźmy sobie, że wracamy do domu rodzinnego, ukrywając pod ubraniem skradzioną rzecz. Jak będziemy reagować na naszych najbliższych? Będziemy spięci, nie nawiążemy kontaktu, jak najszybciej będziemy chcieli zostać sami, żeby rozpakować skradziony przedmiot i gdzieś go ukryć.

A co z tymi, którzy nie chcą pokutować?

Chyba najtrudniejsza dla spowiednika jest sytuacja, w której ludzie nie potrzebują przebaczenia, rozgrzeszenia i pokuty. Przychodzą do konfesjonału z przyzwyczajenia. Próbuję wówczas rozmawiać o konsekwencjach grzechu, o miłości Chrystusa, który się tym nie zraża. Często taka rozmowa przynosi skutek, ale czasem spowiedź bywa burzliwa. Kiedyś powiedziałem komuś podczas spowiedzi, że reprezentuje takie letnie chrześcijaństwo. Na te słowa wyskoczył z konfesjonału i zaczął mnie obrzucać strasznymi przekleństwami. Każde następne było gorsze od poprzedniego. Czułem wtedy, że Bóg mnie przed tym osłania, że jestem jakby w przeźroczystym kloszu Jego Miłości. Potem okazało się, że zupełnie zapomniałem prawie wszystkie te wyzwiska, żadne z nich mnie nie zraniło i nic mnie złego nie spotkało.

Podobno księża pokutują za grzechy osób, które spowiadają.

To jest wyzwanie dla kapłanów. Tak czynił św. Jan Vianney, tak postępował również słynny wychowawca młodzieży, sługa boży Bernard Kryszkiewicz, pasjonista. Również Gandhi, choć nie był chrześcijaninem, także rozumiał duchową łączność wszystkich ludzi i potrzebę współodpowiedzialności za zło, które czynimy. Warto pokutować, zwłaszcza za takie osoby jak ta, o której opowiadałem.
Myślę, że jest to też jeden z klasycznych kapłańskich problemów - za mało pokutujemy. Ja na pewno.

 
Miesięcznik Katolicki LIST nr 3/2010 " Pokuta jest tylko dla zakochanych - rozmowa z ks. Stefanem Czermińskim"