WAŻNE STRONY:

niedziela, 27 czerwca 2010

Nasz Świat jest jak kurnik...

Pewnego pięknego dnia, w pewnym kurniku, pojawiły się na świecie młode kurczaki. Niby nic? A jednak wśród nich znalazł się również orzeł. I zanim padną pytania: skąd w pewnym kurniku, pewnego pięknego dnia, wśród młodych kurczaków znalazł się orzeł? Odpowiem, że nie ma to żadnego znaczenia. Orzeł się pojawił i już ;-).



Cała heca polegała na tym, że aby rosnąć orzeł, podobnie jak kurczaki, musiał jeść. Już od pierwszych dni miał z tym problem ponieważ jego zakrzywiony dziób nie pozwalał mu tak jak pozostałym kurczakom wydziobywać z ziemi ziarenek i robaczków. Już wówczas orzeł miał wrażenia, że coś jest z nim nie tak. Z czasem, gdy dorósł już do wizyty u lekarza, postanowił opowiedzieć mu o nurtującym go problemie. Podczas wizyty lekarz, który naturalnie również był kurą powiedział do orła: „Jesteś kurą!” i kazał mu gdakać tak jak wszystkie kury: „ powtarzaj! Ko, ko, ko…”. Orzeł powtarzał jak mu kazał lekarz: „ko, ko, kra, kra…”. Na to lekarz: „ No widzisz?! Jesteś kurą…”.
Minęło kilka miesięcy i wciąż zaniepokojony Orzeł udał się jeszcze raz do lekarza. Tym razem do psychologa: „Panie doktorze coś jest ze mną nie tak, wyglądam inaczej i jakoś tak nie mieszczę się na grzędzie jak inne kury, co ze mną jest?”. Psycholog kura popatrzył i kazał mu gdakać tak jak wszystkie kury: „ powtarzaj! Ko, ko, ko…”. Orzeł powtarzał jak mu kazał lekarz: „ko, ko, kra, kra…”. Na to lekarz: „ No widzisz?! Jesteś kurą…”.
Znowu minęło kilka miesięcy. W kurniku ni stąd ni zowąd pojawił się Alpinista. Rozejrzał się po kurniku i mówi do orła: „ kolego, co Ty tu robisz w tym kurniku? Przecież Ty jesteś ORŁEM!”. Zdziwiony Orzeł odpowiedział: „daj mi spokój! Nie jestem Orłem tylko kurą…”. Alpinista odszedł. Jako miłośnik przyrody nie mógł sobie jednak odpuścić i postanowił porwać Orła. Udał się nocą do kurnika, zarzucił na niego wór, związał go i wyniósł w góry. Gdy był już na 3000 metrów otworzył wór i wyrzucił orła w przepaść. Gdy orzeł spostrzegł co się dzieje pomyślał: „ już po mnie! Przecież kury nie potrafią latać! To już jest koniec!”. Zupełnie nieoczekiwanie w jakimś cudownym natchnieniu wyciągnął jedno ze swoich 2 metrowych skrzydeł i nagle zaczął opadać wolniej. Zbliżając się wciąż do ziemi, właściwie już ze strachu wyciągnął drugie skrzydło… „ o kurcze!” – pomyślał - „ ja latam!”…
Szybował tak nad górami, jeziorami i lasami. Nie mógł się nacieszyć faktem, że potrafi tak pięknie szybować. Latał i latał, latał i latał, aż w końcu doleciał do swojego kurnika. Przeleciał nad nim, a oczom jego ukazały się kury zamknięte jak w klatce, skaczące po śmierdzącym od odchodów błocie, dziobiące brudne robaki… bez perspektyw , bez przyszłości i bez widoków, którymi on teraz dysponował…

A teraz zastanów się kim jesteś lub kim chcesz być? Kurą, która zamknięta w swoim świecie fałszu i obłudy nie może się wznieść ponad cuchnące błoto, w którym być może żyje?
Czy wolnym, żyjącym w prawdzie Orłem?

Opowiadanie zaczerpnięte ze spotkania ewangelizacyjno – modlitewnego organizowanego przez Gdańską Szkołę Nowej Ewangelizacji w Matemblewie.



kLIKNIJ w BONUS:
1. SANKUARIUM MATEMBLEWO
2. FILM O OJCACH ANTONELLO I ENRIQUE
3. GDAŃSKA SZKOŁA NOWEJ EWANGELIZACJI
TsJ ;-)

12 komentarzy:

  1. Każdy jest powołany do tego by być orłem. Tylko nie każdy chce w to wierzyć. Czasem łatwiej grzebać się robakach.
    A jeden fragment to mi się szczególnie spodobał: „o kurcze!” – pomyślał - „ ja latam!” :D,
    pozdrawiam serdecznie, z Panem Bogiem! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby Twoja DROGA Jakubie prowadziła CIę tylko w dobrą stronę... może Ty zostaniesz Alpinistą? O kurcze! Ty już nim jesteś ;-) Trzymaj się Jezusa;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Widziałem kiedyś orła zamkniętego w żelaznej klatce. Był brudny, na wpół pozbawiony piór; trzymał w szponach kawałek padliny. Pomyślałem wtedy, co stałoby się ze mną, gdybym porzucił otrzymane od Boga powołanie. Wzbudził we mnie litość ten samotny, uwięziony ptak, który narodził się, aby wznieść się wysoko i spoglądać w słońce. Możemy wznieść się na pokorne wyżyny miłości Bożej, służby wszystkim ludziom. Do tego jednak potrzeba, żeby w naszej duszy nie było zakamarków, do których nie mogłoby dotrzeć słońce Chrystusa. Musimy odrzucić wszystkie troski, które oddalają nas od Niego; a wtedy Chrystus w twym umyśle, Chrystus na twoich ustach, Chrystus w twoim sercu, Chrystus w twoich czynach. Całe życie – serce i czyny, umysł i słowa – pełne Boga." (...)
    /J. M. Escriva/

    Pięknego, błogosławionego tygodnia życzę. :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak byłam mała to mówiłam "Kurza stopa!" :P Super jest ten tekst- warty polecenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Warta polecenia to jest CZADOWA TABLICA ;-) i świadomość, że gdzieś tam w Czadzie będzie szkoła z polskich cegieł ;-) ale CzAD Co? TsJ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. A właśnie ją przeglądam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. znam,dobre! pozdrawiam cala rodzinke! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cała rodzinka pozdrawia AGATĘ ;-) TsJ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. T o ja pozdrawiam całą rodzinkę M@Ca i całą rodzinkę Agaty! ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem żołnierzem. Chodzę po ulicach i widzę otaczające nas zło i dobro. Jednak z ogromną przewagą zła. I znów zapomniałem co chce napisać ale będę próbował dalej. Ze względu na rodzaj drogi jaką obrałem mam do czynienia z wieloma ludźmi różnego pokroju. Od skrajnie dobrych ( widziałem pewnego żołnierza kiedy rozbierał szopkę wigilijną która stała przed jednostką i wziął statuetkę Marii. Niósł ją z wielką ostrożnością. Poczułem coś wtedy ale nie wiem do końca co, intuicja podpowiada mi ,że to było poświecenie tego człowieka aby tej statuetce nic się nie stało, to aż emanowało dobrem ),
    po praktycznie recydywę ( Ludzie dla których uliczne bijatyki to sens życia, którzy są wręcz wypaczeni z pewnych praw naturalnych. Mogę powiedz ,że są Marksistami do tego cieszy ich krzywda ludzka. A traktowanie przez nich kobiet woła o pomstę do nieba. Nie istnieje dla nich coś takiego jak miłość. Odnoszę wrażenie ,że nie ma w nich krzty miłości. Łączy nas tylko to ,że nosimy mundur, na berecie mamy Orła Białego a na ramieniu flagę naszego Państwa. )

    Odnoszę wrażenie ,że nie pasuje do tego świata wręcz dusze się w nim a może dusze się tym złem które czuć w powietrzu? Postanowiłem nie jechać na misję do Afganistanu i od razu usłyszałem ,że się boję a ja po prostu nie chce nikogo krzywdzić, nie chce strzelać do ludzi nie chce też zakończyć tam żywota jak już 20 naszych braci. I właśnie ostatniemu co zginął ładowałem trumnę na pakę samochodu dostawczego. Była Ciężka, strasznie ciężka i mi było ciężko z tym co robię, kolejny młody chłopak zginął bo chciał zarobić na własny dom lub mieszkanie.

    W życiu po za jednostką najbardziej widoczne dla mnie są ataki które przeprowadza się na kościół... Ludzie tak łatwo dają sobą manipulować to jest aż przykre, że z ludzi którzy gdy tylko ich o to poprosimy pomagają nam iść przez życie podpowiadając jak dojść do dobrej drogi zrobiono pedofilii i ludzi pławiących się w luksusach, baa co gorsza ze złodziei i bandytów zrobiono ludzi przedsiębiorczych. ( Brakuje tylko tego aby wmawiano nam ,że mamy brać z nich przykład ).

    Sam w tym wszystkim czuje się zagubiony. Czasami nie wiem komu wierzyć. Odczuwam strach przed przyszłością. Przed tym co może się niedługo wydarzyć. Chyba ten Orzeł czuł się podobnie...

    Pozdrawiam wszystkich którzy wierzą, którzy dają nadzieję. M@C, nie przestawaj Robić tego co robisz do tej pory.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świat nie jest doskonały, to fakt. Niestety to ludzie ludziom sami zgotowali ten los... kłamstwo, obłuda, fałsz, wszechobecna golizna, alkohol i inne używki, brak wychowania dzieci i młodzieży, przemoc i krowanie przez media światowych postaw i zachowań bez zasad moralnych w imię źle rozumianej wolności ... Chciałbym powiedzieć Ci coś pocieszającego ale niestety nie wiem co? Moim zdaniem nie bedzie lepiej tylko gorzej... JA po moim nawróceniu widzę, że jedyna drogą, która może mi pomóc jest droga za Chrystusem wiec AdrianIe Tobie również polecam wziąć swój krzyż ( a już go dźwigasz ) i iść za nim, oddając mu wszystkie swoje obawy i słabości. Życie to jedynie droga, która prowadzi NAS do wieczności. Żyj z godnością Dziecka Bożego, a wszystko się jakoś ułoży. Bóg kazdemu daje takie życie, które najszybciej go uświęca i przygotowuje do prawdziwego życia w wieczności. Życzę Ci wytrwałości, szukaj Boga w prostych modlitwach, módli się z złych ludzi i Trzymaj się Jezusa! ;-)

    OdpowiedzUsuń