WAŻNE STRONY:

wtorek, 14 września 2010

DZISIAJ

Mam 35 lat. Jestem szczęśliwym mężem i ojcem, ostatnio nawet HAUSE MENAGEREM, czyli męską wersją kury domowej… To już 5 miesiąc mojego bezrobocia… Oj nauczył mnie ten czas… nauczył innego spojrzenia na otaczającą mnie rzeczywistość… oddzielił sprawy ważne od światowych, pieniądze od szczęścia, radość od smutku… „czas nas uczy pogody” jak śpiewał Soyka…


Dzisiaj jestem jeszcze zbyt słaby, zbyt mały by dać sobie radę z własnymi słabościami, z brakiem miłości do bliźniego, czy z nieobliczalnym językiem ciętym, który czasami za dużo memla się w mojej buzi…

Dzisiaj za mało jest jeszcze we mnie pokory, by przyjąć bezwarunkowo stek zalewających mnie bzdur i kłamstw płynących falami z eteru…

Dzisiaj jestem jedynie pielgrzymem, niedoskonałym lecz wciąż idącym, starającym się wierzyć Bogu na co dzień, dzień w dzień…

Dzisiaj chcę się uczyć miłości od Jezusa, bo świat już powoli zapomina, że przecież to właśnie On z Miłości do ludzi dał się tak strasznie umęczyć. Świat zapomina o Bogu, nie ma już dla Niego czasu… Świat woli przyjemności, które nazywa jednym zupełnie nierozumianym przez ludzi słowem – wolność! Co to jednak za wolność, gdy wszyscy się wzajemnie okłamują, okradają, zabijają… Co to za wolność, która w imię zaspokojenia własnych rządz zabija nienarodzone dzieci… Co to za wolność, której nie interesuje moralność, bo nie można jej wypić, czy się nią odurzyć …

Doznałem tej całej „wolności”, tych wszystkich „ przyjemności”, wszelakich uciech i imprez bez liku, żyłem w tym wszystkim co mnie dzisiaj otacza i usychałem… przez wiele lat szedłem do nikąd w poczuciu chorej wolności…

Jedno wiem na pewno. To co proponuje mi świat już mnie nie interesuje i choć niegdyś czerpałem z tych jego „dobrodziejstw” pełnymi garściami, dzisiaj wiem, że życie to tylko droga do prawdziwej Wolności w Bożej Miłości.

13 komentarzy:

  1. Widzę, że odpowiadasz na niezadane pytania - brakowało mi odwagi, by spytać, czy znowu masz pracę, czy jeszcze nie. No i teraz wiem, tylko co mogę zrobić z ta wiedzą? :(
    Ale to dobrze, że w takich okolicznościach utwierdzasz się w swoich wyborach życiowych. Może właśnie po to Pan dopuścił do Ciebie tę sytuację, byś sam się o tym przekonał, że dziś już nic nie oddzieli Ciebie od Niego? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. w końcu coś prosto z Serca! dzięki za Ciebie prywatnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Leszku...oby tak było jak piszesz... oby nic i nikt mnie nie rozdzielił... oby...

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mi się tak wydaje, że to co świato podaje dzisiaj za wolność jest tak naprawdę jej przeciwieństwem. Myślę, że łatwo się pogubić w tym świecie. Bez Boga jesteśmy bezsilni, ale mamy to szczęście, że On pierwszy jest zawsze przy nas i czeka. Problem w tym, że wielu ludzi nie zadaje sobie trudu, by Go choć posłuchać. Pozdrawiam, z Panem Bogiem! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. M@C jesteś wspaniałym człowiekiem, wiesz o tym?

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakub... co w takim razie należy zrobić aby i Oni zaczęli Go słuchać? Czy to nie my musim się o to zatroszczyć? Chociażby nasza postawą? to jest dla mnie najtrudniejsze...

    OdpowiedzUsuń
  7. Aga... jak do tej pory to wieczny brak pokory... TsJ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. A czym właściwie jest pokora?

    OdpowiedzUsuń
  9. pokora to przyznanie się do tego, kim się jest naprawdę ;) więc, drogi M@C'u, kłamiesz nie zgadzając się z Agą ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. No i Kamilko za to Cię uwielbiam hihi! :*

    OdpowiedzUsuń
  11. "Pokora jest to uniżenie się, jest to wyrzecze­nie się zewnętrznej okazałości, wyrzeczenie się wszystkiego, co się zwykło podobać nieporządnej miłości naszej, a szkodzić uległości dla Boga" O. Tilman Pesch SI. Przyznanie się do tego, kim się jest naprawdę nie ma nic wspólnego z pokorą... ;-) to raczej rachunek sumienia, który również nalezy uskuteczniać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Maryja jest symbolem pokory, yes? Więc polecam Magnificat i jego fragment: "odtąd sławić mnie będą wszystkie pokolenia". faktycznie ucieczka od "zewnętrznej okazałości", prawda? :P ala i tak to jest pokora, bo: "gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny"- a więc w pewien sposób stała się "uległa Bogu".Przyznając się kim jesteś, musisz dojść do stwierdzeia, że jesteś, pochodzisz od Boga, a skoro jesteś na Jego obraz i podobieństwo, to musisz być wspaniały. Amen! więc moja definicja jest jak najwłaściwasz.Ha! ;P

    OdpowiedzUsuń