WAŻNE STRONY:

sobota, 23 stycznia 2010

Zgadzamy się, czy nie?

Aneta, lat 22, zmarła śmiercią tragiczną – potrącił ją samochód, gdy wracała z uczelni. Krzysztof, lat 36, zmarł śmiercią tragiczną – zator krwi po złamaniu nogi rozsadził mu serce. Alina, lat 44, zmarła śmiercią tragiczną – zawał serca na skutek długotrwałego stresu. Adam, lat 30 – zmarł w ciągu 2 tygodni od stwierdzenia tętniaka...


Wychodząc z domu nie wiemy, czy do niego wrócimy. Nie znamy ani dnia, ani godziny... Czy jesteśmy gotowi na to by stanąć przed Bogiem?
Bo przecież jeśli chodzimy co tydzień do kościoła, 2 razy w roku się spowiadamy to można powiedzeć, że jesteśmy wierzący prawda? Jaka jest ta nasza wiara? Czy taka zgodna z tym czego uczy nas Kościół? A może nasze poglądy nieco się różnią i bywają bardziej postępowe?

Zgadzamy się, że trzeba chodzić do kościoła, no bo wszyscy chodzą i to już jest właściwie tradycja...

Zgadzamy się, że sex i mieszkanie pod jednym dachem powinny nastąpić po ślubie ale przecież przed ślubem trzeba sprawdzić, czy do siebie pasujemy prawda? W telewizji mówili, że jak się nie spróbuje przed ślubem to grozi to szybkim rozwodem – więc spróbować trzeba, najlepiej kilka razy i z różnymi przyszłymi partnerami bo po pierwszym nie wiadomo, czy z drugim nie będzie lepiej...

Zgadzmy się, że życie człowieka to największa wartość jaka jest nam znana, a narodziny dziecka to prawdziwy Dar Boży ale przecież jeżeli lekarze stwierdzą, że może nastąpić zagrożenie życia matki lub z dzieckiem jest coś nie tak mówimy, że wybór powinien należeć do kobiety. Właściwie to masa katolików uważa, że z różnych powodów wybór – zabić, czy nie zabić – zawsze należy do matki lub rodziców, a nigdy do dziecka... Może to dlatego, że jest jeszcze za małe by nazwać „TO” dzieckiem? Paradoksalnie, zgadzamy się również na zbijanie „ TEGO”, gdy chcemy uszczęśliwić rodziców, którzy nie mogą mieć dzieci, a in vitro to jedyna metoda by zaspokoić potrzebę posiadania własnego dziecka...

Zgadzamy się, że trzeba pomagać ludziom więc jak zbierają na jakiś szczytny cel to oczywiście się dorzucimy np. do Wielkiej Okiestry Świątecznej Pomocy. To szczytny cel, który każdy polak musi wesprzeć – sam wspieram co roku. WOŚP w zeszłym roku zebrała ok 33 mln złotych ale mało kto wie, że Caritas, którego świątecznej świecy nie kupiłem zebrał ok 330 mln. ...

Generalnie zgadzamy się z Kościołem w wielu sprawach ale mamy również swoje zdnie. Ksiądz nie będzie nam zaglądał do łóżka i pouczał nas jak mamy współżyć i jak się zabezpieczać skoro sam nie może, a poza tym to księża to tylko na kasę lecą i od tego dobrobytu to im w się w głowach pomieszało. Nie chcą dawać ślubów bez nauk przedślubnych ( nie wspominając o tym, czym na nich ludzi raczą ), nie chcą dawać chrztu dzieciom, których rodzice nie maja ślubu kościelnego i od pierwszej komunii nie byli u spowiedzi itp., itd...

Czy jesteśmy zatem gotowi na przedwczesne spotkanie z Bogiem? Czy jesteśmy gotowi na jakiekolwiek spotkanie? Czy my w ogóle się z Nim spotykamy? Czy nasze poglądy zgodne są z poglądami Kościoła, czy bliżej nam jest do bycia trendy i cool?


p.s. Parafia ma takiego księdza jak się za niego modli...

wtorek, 5 stycznia 2010

PROLOG 2010

Nawrócenie jako rzeczywistość, w której obecnie żyję nie jest wcale niczym prostym. Gdybym chciał używać swojego bardziej egoistycznego słownika powiedziałbym, że nawrócenie nie jest fajne, miłe ani przyjemne. Ostatnie 3 lata były bardzo trudne, momentami dziwne i niezrozumiałe ale nade wszystko – OWOCNE ;-). Życie moje i mojej rodziny zmieniło się diametralnie, wywróciło się do góry nogami, zmieniło się dosłownie wszystko – począwszy od naszych przyzwyczajeń, a skończywszy na światopoglądzie. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jesteśmy innymi ludźmi. Czy jest nam z tym łatwiej? Niewątpliwie jest inaczej. Patrząc z prespektywy tego co oferuje i czego oczekuje od nas świat staliśmy się „dziwni”, wręcz „nienormalni”. Nasze obecne poglądy nie są trendy i cool, a raczej określane mianem staroświeckich, a wręcz konserwatywnych. Przez ostatnie 3 lata szukałem Boga w różnych miejscach, modlitwach, książkach i objawieniach naszych czasów. Dzisiaj wiem, że będę szukał Go dalej, a moje szukanie będzie niczym „syzyfowa praca”. Gdy znajduję jedną czastkę, muszę szukać kolejnej by obie złączyły się w całość, gdy obie się już łączą zawsze brakuje trzeciej. I tak w nieskończoność.Nie jestem w stanie pojąć Boga, Jego Miłości i Miłosierdzia ale wiem, że nie chcę już robić niczego innego...
Po co ten PROLOG i po co ta ucieczka z onetu? Odkryłem hamulec mojego rozwoju, którym jest moja pycha i brak pokory, potrzebuję zmian. Zmian zarówno technicznych, jak i światopoglądowych, gdyż w wielu kwestiach nie zgadzam się z onetem. Nie mam zamiaru jednak wywracać wszystkiego do góry nogami więc blog na onecie zamienił się właśnie w moją linkownię ;-) Mam nadzieję, że NAWRÓCENIE na BLOGSPOCIE stanie się inspiracją do przemysleń dla jakiejś zbłakanej duszy, którą i ja kiedyś byłem.

W Nowym Roku życzę wszystkim BOŻEGO BŁOGOSŁAWIEŃSTWA ;-)

TsJ;-)