WAŻNE STRONY:

sobota, 27 lutego 2010

WIRTUALNA KLĘSKA.PL

Odwiedziłem wczoraj WIRTUALNĄ POLSKĘ. Robię to coraz rzadziej ponieważ oprócz wiadomości sportowych nie znajduję na niej nic godnego uwagi. Od dłuższego czasu WP przypomina podrzędny tabloid ukraszony zdjęciami nagich bądź pół nagich kobiet z kretyńskimi tytułami typu: „Piersi jak bobki”,” Nowy kochanek gwiazdy”, „Seks zabawa za 25 tyś” itd. Pewnego wieczoru wchodząc na główną stronę WP zobaczyłem zdjęcia, które mógłbym już zaliczyć do bliskich porno. Żenada! Tak niestety jest jeżeli chcesz się utrzymać w biznesie i zarabiać na reklamie. Im więcej ordynarnej golizny połączonej ze skandalem tym większe grono wchodzących, a co za tym idzie reklamodawców. Nikt nie bierze pod uwagę faktu, że pewnie z 40% odwiedzających to nieletni, którzy powinni mieć ograniczony dostęp do takich treści. Oczywiście uderzając w stół odezwą się zaraz nożyce: bo przecież pornografii w internecie jest pełno i tego typu treści już nikomu nie zaszkodzą... Moim zdaniem zaczyna się od takich łatwo dostępnych treści, później szuka czegoś więcej. Tłumaczenie, że gdzie indziej jest więcej zła prowadzi do nikąd. Swoją drogą gdybym był szanującą się firmą mocno zastanowiłbym się, czy chcę reklamować się w internetowym tabloidzie, którego poziom merytoryczny sprowadza się do stringów, cycków, kochanków, mocno rozbieranych zdjęć i skandali...

Nie o tym chciałem jednak pisać. Tak jak wspomniałem wcześniej odwiedziłem wczoraj WP, a w gąszczu „nicości”, które proponuje znalazłem tytuł: „Aborcja oczami nienarodzonego dziecka”. Przez chwilę myślałem, że źle widzę ale nie. „Aborcja oczami nienarodzonego dziecka” to tytuł postu na blogu pewnej młodej osoby, która pod wpływem wiersza opisała swoje odczucia dotyczące morderstwa jakim niewątpliwie jest aborcja ( link zamieszczam tutaj ). Ciekaw byłem komentarzy, które ukażą się pod postem. Nienawiść! Większość ludzi twierdzi, że każda kobieta powinna mieć wybór, że to płód, a nie dziecko, że nie ma Boga, że nie żyjemy w średniowieczu i wiele innych beznadziejnych wypowiedzi osób, które albo nie mają pojęcia o aborcji albo po prostu mają tak zagłuszone sumienia, że nie potrafią odróżnić dobra od zła.

Osobiście jestem przeciwny aborcji. Uważam, że poczęcie następuje w momencie zapłodnienia, a na twierdzenie, że kobietom powinno się zostawić wybór stawiam pytanie! Gdzie wybór usuwanych przez nie dzieci? Dodam również, że aborcja to nie tylko zbijanie dzieci w pierwszych tygodniach jak twierdzą najgłośniej krzyczący laicy lecz również kolejnych... do 9 miesiąca włącznie!!! Wszystkich zainteresowanych tematem odsyłam na jedną z lepszych stron w języku polskim:

UWAGA!!! TREŚCI ZWIĄZANE Z MORDOWANIEM SĄ DRASTYCZNE!!!

sobota, 20 lutego 2010

Rekolekcje z życia...

Przeżyłem w tym tygodniu coś bardzo osobistego, przytłaczającego i cudownego zarazem. Myślę, że z wydarzeń siedmiu ostatnich dni mógłbym napisać książkę. Byłaby to czarna komedia o naszej polskiej służbie zdrowia, jednoczeniu się w modlitwie ludzi podczas zagrożenia życia koleżanki, przyjaciółki, babci i matki oraz o cudzie, który prawdopodobnie zakończy się happy endem choć tak naprawdę wszystko jest wciąż w rękach Boga.


Tydzień walki i grozy, morze łez, zwątpienie, nauka pokory i zaufania Bogu. To był chyba najważniejszy tydzień w moim życiu. Wartościowanie spraw ważnych i całkowite odrzucenie błahych. Otwarcie się na Bożą Miłość i walka z ludzkim „ja” o bezgraniczne zaufanie i wiarę Bogu. I nie mam tu na myśli wiary w Boga lecz celowo piszę o wierze Bogu. Uwierzyć i zaufać na tyle na ile człowiek jest w stanie to zrobić. Oddać mu życie nie tylko swoje ale i życie kochanej przez siebie osoby. Bądź wola Twoja – Troszcz się Ty Jezu.

A On się cały czas troszczył i troszczy. Powiązał ze sobą niewytłumaczalne zdarzenia i dziesiątki ludzi, którzy wspólnie stworzyli ( i wciąż tworzą ) prawdziwą bombę modlitewną w obronie jednego kruchego życia. Otworzył oczy i serca, dał zbawcze cierpienie i przemianę duchową ludziom bezpośrednio zainteresowanym całym zdarzeniem, uczył pokory i zaufania do brata, przyjaciela i Boga w Trzech Osobach. Prawdziwe Rekolekcje z życia. Prawdziwy CUD na moich nawróconych oczach...

piątek, 5 lutego 2010

Bądź wola Twoja, troszcz się TY

Spotkało mnie w tym tygodniu kilka moich małych cudów. Na ten jeden tydzień nałożyło się parę strasznie frustrujących spraw. Nie potrafiłem sobie z nimi poradzić. Zmieszały się praca, pieniądze i niewątpliwie najistotniejszy czynnik - człowiek. Właściwie frustacja była tak wielka, że moje myśli mogły się skupić tylko wokół tych problemów podając na oślep jakieś niesprawdzone rozwiązania. Myślałem, że nie dam sobie rady a tu proszę, nadszedł piątek! Dla jednych koniec tygodnia, a dla innych dopiero początek ;-). Tak więc nadszedł piątek i sruuuuu: wszystkie kłopoty zostały wystrzelone w niebyt... już ich nie ma!


Całe rozwiązanie leży tylko i aż, w zaufaniu. Zaufałem Jezusowi. Na tyle, na ile potrafię. Poprosiłem przypominając sobie notkę, którą napisałem kiedyś na poprzednim blogu ( przepisałem będzie właściwsze ): „ Bądź wola Twoja, troszcz się TY” - i On mnie wysłuchał.

Moim zdaniem nie potrafimy zaufać Bogu z zupełnie błachych powodów. Nie potrafimy bo wydaje nam się, że właśnie tak jest. Nie potrafimy bo nie wiemy, że możemy tak uczynić lub po prostu nie chcemy bo mamy to najzwyczajnie gdzieś. W pierwszych dwóch przypadkach polecam przeczytać to: „ Bądź wola Twoja, troszcz się TY”, a ponieważ ludzi mających to „gdzieś” tutaj nie ma to zajmę się nimi w innym terminie.