WAŻNE STRONY:

poniedziałek, 29 marca 2010

WIELKI PIĄTEK

Na podstawie książki " Światkowie Bożego Miłosierdzia " Anny Dąmbskiej

„... Dzisiaj ( Wielki Piątek ) Ofiara Chrystusa jest tak rzeczywista, jak była na Golgocie.
- Czy w inne dni nie jest „prawdziwa”?
- Tak, zawsze jest prawdziwa , ale w dniu dzisiejszym spełnia się w całej swej wstrząsającej potędze. To jest dzień, w którym Chrystus wywalczył dla nas, dla was, dla wszystkich ludzi wszystkich epok – niebo, w którym za cenę swojej Męki uzyskał dla nas prawo uczestniczenia w swoim szczęściu. Czy ty rozumiesz, jakiej miłości i jakiego współczucia trzeba było, aby dać się tak zamordować? Aby oddać siebie tak całkowicie i bezwarunkowo w ręce bezlitosnej i okrutnej masy katów – wiedząc wszystko? Aby zetknąć się – z poddaniem i spokojem – z pogardą, nienawiścią, cynizmem, kłamstwem, podłością lub obojętnością ludzką, z sadyzmem, zdradą, a i całkowitym brakiem wdzięczności tych wielu, którzy bezpośrednio korzystali z Jego łaski? Jezus na sobie zaznał wszystkich przejawów zła, do jakiego tylko ludzie są zdolni.



Dzisiaj wszyscy, którzy powołają się na Jego Ofiarę, którzy zwrócą się do Niego z prośbą o ratunek, o pomoc, o wybawienie – będą wysłuchani natychmiast. To wielki dzień ludzkości – dzień wyzwolenia, uratowania, spełnienia się na ziemi – świdomie – niesłychanej miłości Boga do nas, dzień, w którym On nas przekonał, jak nas kocha! To właśnie czci Kościół Chrystusowy w tym dniu...”


czwartek, 25 marca 2010

POKUTA

Z księdzem Stefanem Czermińskim cenionym spowiednikiem, opiekunem Ruchu Rodzin Nazaretańskich rozmawia Urszula Jagiełło z Miesięcznika Katolickiego LIST:

Anatol, bohater filmu Pawła Łungina „Wyspa", pokutuje całe życia za grzech popełniony w młodości. Nam pokuta kojarzy się z modlitwą po spowiedzi. Czym właściwie jest pokuta?


Czym innym jest postawa pokuty, pokuta, jako element sakramentu pojednania i zadośćuczynienie. Postawa pokuty wyraża się w pamiętaniu o tym, że jesteśmy grzesznikami i że nie możemy się obejść bez Chrystusa.
Pokuta w sakramencie pojednania i zadośćuczynienie to trochę inne rzeczy. Dostałeś rozgrzeszenie i słyszysz od kapłana: a teraz odmów taką a taką modlitwę. Traktujemy to jak pańszczyznę, jakby pokuta była zapłatą wpisaną w relację handlową. Skoro Bóg mi przebaczył, to ja mu teraz zapłacę te 50 groszy. Jak głosi niejedna prefacja mszalna, Jezusowi nie są potrzebne ani nasze uwielbienia, ani pokutowanie. On chce, aby połączyła nas z nim relacja, która w pewnym sensie przypomina więź łączącą zakochanych. A kiedy skrzywdzimy ukochaną osobę, zwykle chcemy jej to jakoś zrekompensować. W ten sposób próbujemy pokazać jej, że odwracamy się definitywnie od tego, co zrobiliśmy. Robimy tak nawet wtedy, gdy druga osoba rekompensaty nie potrzebuje, bo jest zakochana bez pamięci. Pokutujemy, bo chcemy Bogu pokazać, że odwróciliśmy się od zła i pragniemy wrócić do Miłości, która nas odkupiła. Pokuta nie jest sposobem zapłaty Bogu za grzech, ale jest czymś, co ma nam pomóc zmienić życie.
Uważam, że powinniśmy do pokuty, którą otrzymujemy w czasie spowiedzi, dodawać jeszcze coś od siebie. Zwłaszcza, jeśli pokuta jest bardzo łatwa. Oczywiście nie jest to obowiązek. Chodzi o znak, że dla nas pokuta to nie tylko formalność, lecz świadomość doświadczenia cudu przebaczenia.
Zawsze będzie ogromna dysproporcja między naszym grzechem a tą symboliczną pokutą, jaką otrzymujemy. Pan Bóg jednak nadaje temu małemu gestowi z naszej strony bardzo duże znaczenie, bo dzięki pokucie łączymy się z Jego cierpieniem. To przemienia nasze serce.

W jaki sposób?

Nawrócony, nowy człowiek zaczyna dostrzegać, że jest coś ważniejszego niż troszczenie się tylko o dobro własne. Diametralnie zmienia się jego życie. To tak, jakby małżonkom narodziło się dziecko; oni dobrze wiedzą, że ich dotychczasowe życie w pewnym stopniu się skończyło. Teraz zaczęło się wstawanie w nocy, zmienianie pieluszek i karmienie o stałych porach. Zdają sobie jednak sprawę z tego, że gdyby po urodzeniu dziecka żyli jak dawniej, tylko dla siebie, skrzywdziliby je. Nawrócenie nie jest łatwe, bo trzeba zacząć żyć według zalecenia: Szukajcie najpierw królestwa Bożego, a wszystko będzie wam dane (por. Mt 6, 33). Św. Katarzyna Sieneńska usłyszała kiedyś od Jezusa: „Ty myśl o Mnie, a ja się zajmę twoimi sprawami". Kiedy spotykamy kogoś, kto tak żyje, wydaje nam się, że to szaleniec. Bóg potrzebuje takiej postawy, by móc zacząć w nas działać. Chce, byśmy byli szaleńcami dla Niego, byśmy mu zaufali tak bardzo, by Mu powiedzieć: „Rób ze mną, co chcesz".

Czy pokuta odmówiona wyłącznie z posłuszeństwa spełnia swoje zadanie?

Do tego, by spowiedź była ważna, wystarcza żal niedoskonały - ze strachu. Pokuta odmawiana z posłuszeństwa wpisuje się w to „koślawe" wypełnienie warunków sakramentu pojednania. Bóg nie odrzuca takiej spowiedzi, ale wymyśla kolejny sposób, żeby jakoś dostać się do naszego serca. Zdarza się czasem, że to właśnie pokuta ratuje całą spowiedź. W czasie jej wypełniania możemy poczuć, że nie tylko złamaliśmy jakieś narzucone nam prawo, ale zraniliśmy Kogoś, kto nas kocha, choć wcześniej tego nie dostrzegaliśmy. Można powiedzieć, że pokuta ma podobne działanie jak żal doskonały. Teologia mówi, że dzięki niemu wszystkie grzechy zostają przebaczone nawet w sytuacji, kiedy nie mogliśmy się wyspowiadać przed śmiercią. Ojcowie Kościoła pisali, że oprócz sakramentu pojednania istnieją inne praktyki, które mogą gładzić grzechy: post, jałmużna czy miłość bliźniego i szczera modlitwa. Wydaje mi się jednak, że pokuta jest czymś najważniejszym.

Czy pokuta może zastąpić spowiedź?

Jeśli człowiek boi się przystąpić do sakramentu i podejmie pokutę, Pan Bóg na pewno to jakoś wykorzysta, ale ona nie może zastąpić spowiedzi. Nawet jeśli chcemy pokutować zanim przystąpimy do sakramentu pojednania, to trzeba się zastanowić, jakie są nasze motywacje. Czasem ktoś unika spowiedzi, dlatego że boi się wyznawać ciągle te same grzechy i odsuwa to do czasu, gdy uda mu się w czymś poprawić. Zachowuje się jak pacjent, który leczy sam siebie i obiecuje, że pójdzie do lekarza, gdy wyzdrowieje.
Człowiek chciałby czasem sam sobie wymierzyć karę. Może to nawet prowadzić do absurdu, bo najwyższym stopniem karania samego siebie jest samobójstwo. Ktoś chwycony w kleszcze rozpaczy po jakimś okropnym grzechu może dojść do wniosku, że nie jest godny żyć na ziemi ani zbliżyć się do Boga i postanawia się unicestwić. O to właśnie chodzi szatanowi, który popycha nas ku rozpaczy i okrucieństwu względem siebie. A takie okrucieństwo idzie w parze z okrucieństwem wobec innych. Najpierw jesteśmy niemiłosierni w stosunku do innych, a gdy przydarzy nam się grzech, kierujemy te największe armaty na siebie w poczuciu fałszywej sprawiedliwości. Tymczasem - jak mówiła Mała Tereska - Chrystus, kocha nas po grzechu bardziej niż przed nim.

Dlaczego tak trudno nam uwierzyć w to, że Bóg nas kocha mimo naszego grzechu?

To jest dziedzictwo grzechu pierworodnego. Wszyscy jesteśmy jak ślepe kocięta po narodzeniu - możemy wyczuwać rzeczywistość, ale jej nie widzimy i dlatego popełniamy wiele błędów. Kiedyś obserwowałem takiego ślepego kotka. Oczywiście jakoś sobie radził, ale trzeba było go karmić i uważać, żeby na niego nie nadepnąć, bo nie miał odruchów, które pozwalają przetrwać. Tacy właśnie jesteśmy. Nie widzimy miłości Boga, choć cały czas w niej jesteśmy, w niej się poruszamy. Dlatego Bóg posyła ludzi takich jak np. Matka Teresa z Kalkuty, żebyśmy w ich bezinteresownej pomocy mogli zobaczyć Jego miłość. Kiedy się z nimi zetkniemy, zaczynamy wyczuwać obecność Boga i wierzyć, że świat jednak nie jest taki, jakim go widzimy. W swoim życiu doświadczyłem wiele razy takiej pomocy. Szczególnie dobrze pamiętam spowiedź po trudnym dla mnie okresie duchowym. Pomoc spowiednika była dla mnie wtedy jak objawienie, bo nie tylko dostałem rozgrzeszenie, ale również zyskałem nowy ogląd mojej sytuacji.
Czasem ksiądz poleca penitentowi, by w ramach pokuty spróbował porozmawiać z kimś, z kim nie może się porozumieć, lub z kimś, kogo skrzywdził. Postawa pokuty zbliża nas do ludzi, wydobywa z izolacji, w jaką wpycha grzech. Gdy mamy świadomość, że jesteśmy grzesznikami, przestajemy się czuć lepsi od innych. Grzech kładzie się cieniem na nasze relacje, pokuta, czyli odwrócenie się od grzechu, otwiera nas na innych. Człowiek, który ma coś na sumieniu, nie reaguje spontanicznie, nie jest szczery. Wyobraźmy sobie, że wracamy do domu rodzinnego, ukrywając pod ubraniem skradzioną rzecz. Jak będziemy reagować na naszych najbliższych? Będziemy spięci, nie nawiążemy kontaktu, jak najszybciej będziemy chcieli zostać sami, żeby rozpakować skradziony przedmiot i gdzieś go ukryć.

A co z tymi, którzy nie chcą pokutować?

Chyba najtrudniejsza dla spowiednika jest sytuacja, w której ludzie nie potrzebują przebaczenia, rozgrzeszenia i pokuty. Przychodzą do konfesjonału z przyzwyczajenia. Próbuję wówczas rozmawiać o konsekwencjach grzechu, o miłości Chrystusa, który się tym nie zraża. Często taka rozmowa przynosi skutek, ale czasem spowiedź bywa burzliwa. Kiedyś powiedziałem komuś podczas spowiedzi, że reprezentuje takie letnie chrześcijaństwo. Na te słowa wyskoczył z konfesjonału i zaczął mnie obrzucać strasznymi przekleństwami. Każde następne było gorsze od poprzedniego. Czułem wtedy, że Bóg mnie przed tym osłania, że jestem jakby w przeźroczystym kloszu Jego Miłości. Potem okazało się, że zupełnie zapomniałem prawie wszystkie te wyzwiska, żadne z nich mnie nie zraniło i nic mnie złego nie spotkało.

Podobno księża pokutują za grzechy osób, które spowiadają.

To jest wyzwanie dla kapłanów. Tak czynił św. Jan Vianney, tak postępował również słynny wychowawca młodzieży, sługa boży Bernard Kryszkiewicz, pasjonista. Również Gandhi, choć nie był chrześcijaninem, także rozumiał duchową łączność wszystkich ludzi i potrzebę współodpowiedzialności za zło, które czynimy. Warto pokutować, zwłaszcza za takie osoby jak ta, o której opowiadałem.
Myślę, że jest to też jeden z klasycznych kapłańskich problemów - za mało pokutujemy. Ja na pewno.

 
Miesięcznik Katolicki LIST nr 3/2010 " Pokuta jest tylko dla zakochanych - rozmowa z ks. Stefanem Czermińskim"

środa, 17 marca 2010

URATUJ ŚWIĘTEGO



Uratuj Świętego! 2010 - to hasło internetowej akcji podjętej w trosce o życie nienarodzonych. Każdego roku na świecie dokonuje się kilkadziesiąt milionów aborcji. Z przeróżnych powodów zabija się rocznie tak wiele niewinnych istot, przy "milczącej zgodzie" znacznej części świata. Ktoś jedną decyzją pozbawia te dzieci radości przeżywania wspaniałego dzieciństwa, pierwszej miłości, wspólnych spacerów i rozmów... Nie pozbawił ich tylko jednego. Świętości ich życia i Miłości Pana Boga.

Uratuj Świętego! 2010 to II edycja nowenny w intencji dzieci zagrożonych aborcją. Akcja odbywać się będzie od 17 do 25 marca 2010r. Organizatorem akcji jest portal PokolenieJP2.pl - Społecznościowy Portal Młodych. Istotą akcji jest codzienna modlitwa w intencji wszystkich dzieci nienarodzonych, których życie jest zagrożone. Tegoroczna edycja akcji odbywać się będzie pod hasłem "Bądźmy Świadkami Miłości!".

Podczas trwania nowenny na stronie www.UratujSwietego.pl umieszczane będą krótkie wideokomentarze związane z tematem dnia. Pprzygotowali je artyści, biskupi i kapłani, którzy zapragnęli wesprzeć naszą akcję. Po krótkim rozważaniu będzie zachęta do modlitwy w intencji dzieci nienarodzonych i ofiarowania Koronki do Bożego Miłosierdzia w tej intencji.

Patronat nad akcją objął ks. bp Stanisław Stefanek - biskup łomżyński.

Wszystkie informacje na temat akcji, a także formularz zgłoszeniowy dostępny jest na stronie akcji:

www.UratujSwietego.pl 

DZIEŃ I
Bóg - Dawca Miłości powołał Cię i powołuje co dzień na nowo.


Dla Boga nikt nie jest anonimowy. Do każdego z nas On podchodzi indywidualnie, bezpośrednio, „po imieniu”. On mnie po prostu zna i kocha. Tę miłość Boga mogę odkrywać każdego dnia, wciąż na nowo, nieustannie. Gdy budzimy się rano, jak świeże powietrze, otacza nas Boża łaska, która niezmiennie pozwala odkrywać chrześcijańskie powołanie: jestem kochany i a moje serce chce kochać.



TREŚĆ NOWENNY i KOLEJNE DNI ZNAJDZIESZ

>>> TUTAJ <<<