WAŻNE STRONY:

sobota, 30 października 2010

halloween czy ODPUST

Wielkimi krokami zbliżamy się do Uroczystości Wszystkich Świętych popularnie zwanej Świętem Zmarłych. Co roku od kilku lat zalewani jesteśmy komercyjnym badziewiem halloween, o którym nie chce mi się już nawet pisać. Wszystkim jednak, którzy propagują tą beztroską zabawę w wybebeszoną dynię proponuję zapoznać się z artykułem Listopadowe Świętowanie, który mam nadzieję rozjaśni trochę moje stanowisko.


Dzisiaj chciałem napisać o Duszach w Czyśćcu cierpiących. Podejrzewam, że gdybym był księdzem w ten szczególny czas Uroczystości Wszystkich Świętych trąbiłbym z ambony tylko o jednym, właśnie o Duszach cierpiących. W ten szczególny czas większość z nas odwiedza groby swoich bliskich i modli się za ich dusze. Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie… w imię Ojca i Syna i Ducha św… i GO! Do domu na obiad… Czy wiemy jednak cokolwiek na temat ich cierpienia? Czy możemy im pomóc?

„ W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy przyjść im z pomocą. Płomienie, które paliły je, nie dotykały mnie. Mój Anioł Stróż nie odstępował ode mnie ani na chwilę. I zapytałam się tych dusz, jakie jest ich największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednozgodnie, że największe dla nich cierpienie to jest tęsknota za Bogiem. Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w Czyśćcu. Dusze nazywają Maryję Gwiazdą Morza. Ona im przynosi ochłodę. Chciałam z nimi więcej porozmawiać, ale mój Anioł Stróż dał mi znak do wyjścia. Wyszliśmy za drzwi tego więzienia cierpiącego. [ usłyszałam głos wewnętrzny ], który powiedział: << Miłosierdzie moje nie chce tego, ale Sprawiedliwość każe>>. Od tej chwili ściślej obcuję z duszami cierpiącymi” bł. S. Faustyna Kowalska. ( Dzienniczek, I, 20 )


„Najstraszniejszą męką duszy jest tęsknota za Bogiem, którą odczuwa stale, z wyjątkiem okresu, który spędza w niektórych kręgach Czyśćca, gdzie niemożność zwracania się do Niego myślą, jest najokrutniejszą męką właśnie. We wszystkich zresztą innych kręgach dusza rwie się ku górze, ku światłu, ku Bogu i cierpi z powodu niemożności zbliżenia się do Niego, z powodu swoich nieodpokutowanych jeszcze win.” Fulla Horak „O życiu pozagrobowym”.

Kościół, który w dzisiejszych czasach jest tak ochoczo krytykowany i atakowany daje nam możliwość pomocy naszym bliskim zmarłym. W jaki sposób? Poprzez ODPUSTY ( tutaj można o nich poczytać ).

W dniach od 1 do 8 listopada za nawiedzenie cmentarza z równoczesną modlitwą za zmarłych można uzyskać ( codziennie ) odpust zupełny, który można ofiarować wyłącznie za zmarłych.

Za minimum wysiłku możesz ofiarować wieczność. Potrzeba tak niewiele...

Warunki uzyskania odpustu zupełnego za zamrłych:

• Brak jakiegokolwiek przywiązania do grzechu, nawet powszedniego (jeżeli jest brak całkowitej dyspozycji - zyskuje się odpust cząstkowy)

• Stan łaski uświęcającej (brak nieodpuszczonego grzechu ciężkiego) lub spowiedź sakramentalna

• Przyjęcie Komunii świętej

• Odmówienie modlitwy (np. "Ojcze nasz" i "Zdrowaś Mario") w intencjach Ojca Świętego (nie chodzi o modlitwę w intencji samego papieża, choć i ta modlitwa jest bardzo cenna; modlitwa związana z odpustem ma być skierowana w intencji tych spraw, za które modli się każdego dnia papież. Intencje te można znaleźć np. w internecie.

• Wykonanie czynności związanej z odpustem, czyli nawiedzenie cmentarza i modlitwa za zmarłych

Ewentualna spowiedź, Komunia święta i modlitwa w intencjach Ojca Świętego mogą być wypełnione w ciągu kilku dni przed lub po wypełnieniu czynności, z którą związany jest odpust; między tymi elementami musi jednak istnieć związek.
Kościół zachęca do ofiarowania odpustów za zmarłych (niekoniecznie muszą być to osoby nam znane, nie musimy wymieniać konkretnego imienia - wystarczy ofiarować odpust w intencji osoby zmarłej, która tego odpustu potrzebuje). Przez taki dar sam ofiarodawca zyskuje dla siebie odpust zupełny w godzinie swojej śmierci.

Jezus: „ W czyśćcu będzie panowanie Sprawiedliwości. Ale dopóki jesteś na ziemi, znajdujesz się pod władzą Miłosierdzia. Posługuj się nim.” Gabriela Bossis „ON i ja”



Trzymajcie się Jezusa ;-)

wtorek, 26 października 2010

po co ten blog?

Czasami zadaję sobie pytanie: po co Ci ten blog? Tak było np. wczoraj. Po co w ogóle ludzie zakładają blogi? Dzielą się swoimi przeżyciami, myślami, hobby… i to jest zrozumiałe. W jakim jednak celu ludzie piszą o Bogu? Przecież Boga ani widu, ani słychu ;-) Reprezentujący go Kościół jest w ciągłej defensywie… bo homosie i zboczeńcy, bo pazerny, bo straszy ekskomuniką itp. , itd. … Poza tym nasze czasy pseudo wolności nie chcą słuchać nakazów i zakazów wypływających z Biblii, czy 10 przykazań Bożych. Biblia robi furorę, gdy znany aktor cytuje w filmie: „ oko za oko” i soczystym kopniakiem urywa głowę swojemu przeciwnikowi… Krzyżyk też nie wszystkim kojarzy się z Bogiem, różaniec również… dzisiaj to ozdoby w głębokich dekoltach sztucznych piersi lub na opalonych torsach medialnych herosów ( o politycznych sporach nie wspomnę ). Takie to mamy czasy. Zgadzanie się z nauką Kościoła np. w sprawie in vitro jest odbierane jako atak na szczęście setek nieszczęśliwych ludzi, a brak zgody na parady rozebranych i obscenicznych homoseksualistów okazuje się być brakiem tolerancji. O politykach już nie wspominam, bo zrozumieć ich nie potrafię… choć bardzo często i ochoczo demonstrują swoją przynależność do Kościoła, widać ich na mszach św., przyjmujących Pana Jezusa, to jednak jeśli chodzi o sprawy związane z 10 Przykazaniami Bożymi, kierują się już wyłącznie politycznym kompromisem. Uczciwie mogę napisać, że głosowałem na PO i po tym co zrobili ( właściwie czego nie zrobili ) to mogą o moim głosie zapomnieć. Nie została zrealizowana ani jedna obietnica, która interesowała mnie przed poprzednimi wyborami. Byłem i jestem realistą, wiem, że ¾ obietnic to jedna wielka ściema. Czekałem na realizację tej ¼… i się nie doczekałem… doczekałem się za to 100 mld. deficytu i konsekwencji z nim związanych… nawet nie chce mi się już o tym pisać. Czy będę głosował na PiS? Broń mnie przed tym Panie Boże! Widziałem już rządy tej partii, widzę co teraz wyprawia… i mówię nie! Dziękuję PO i PiS ( i SLD też dziękuję ). Wybieram Marka Jurka, bo facet ma przynajmniej jaja. Kto zna Marszałka, który zrezygnowałby ze swojego stołka i wyszedł z partii w imię swoich przekonań religijnych?


Zaraz, zaraz… przecież padło pytanie: po co ci ten blog? Pisanie o Bogu jest dzisiaj niszowe. Ludzie nie chcą czytać morałów, a tym bardziej jeżeli się z nimi nie zgadzają. Bo przecież czym innym jest chodzenie raz w tygodniu do Kościoła, a czym innym zgadzanie się z „czarnymi”, którzy i tak przynajmniej w połowie mają w głowie tylko kasę… Kto dzisiaj słucha księdza? Przecież Ci biskupi to we wszystko się wtrącają, szantażują naszych biednych posłów, straszą ich… co za brutalna banda!

A jaka jest prawda? Prawda jest taka, że ten blog jest i będzie świadectwem mojego nawrócenia. Świadectwem moich upadków i powstań, rozterek i doznań. Świadectwem zmiany myślenia i życia w świadomości, że nigdy nie będę doskonały. Świadectwem tego jak jestem słaby…


Najważniejsze są intencje. Najważniejszy jest Bóg, Honor i moja pokręcona Ojczyzna. Najważniejsze są wartości płynące z prawdziwej wolności, której można zasmakować tylko z Bogiem i w Bogu. Najważniejsze jest by walczyć ze swoim lenistwem, pychą i brakiem pokory… by nie udawać, że to co promują media, jest dobre i trzeba to przyjąć bo świat to wszystko już przyjął i się z nas śmieje…

Ech… szczerze mówiąc odkąd na nowo poznałem Boga, moje życie zmieniło się w jedną wielką walkę. Każdego dnia walczę o to, by dobrze wychować dzieci i samemu nie wpadać w dołki, które na każdym kroku kopie pod nami szatan. Walczę, upadam, powstaję… gdy jest ciężko wiem, że Bóg mnie doświadcza dla mojego dobra, choć często nic z tego nie rozumiem… gdy jest dobrze, staram się dziękować ale tak naprawdę nawet tego dobrze nie umiem… jestem grzesznikiem, który dostał swój czas na odkupienie poprzedniego życia nie radząc sobie w życiu obecnym.

Mój blog jest moim świadectwem. Dowodem na to, że wszyscy jesteśmy słabi i nic nie możemy zrobić bez Boga. Nie wszyscy jeszcze chcą w to uwierzyć ale wszyscy kiedyś zdadzą sobie z tego sprawę...


Spróbuj powiedzieć „ Tak” Jezusowi i sam/a sprawdź jaki będzie efekt. Jedno „TAK”… On wie, że każdy z nas jest niedoskonały i właśnie takich nas kocha…

Trzymajcie się Jezusa ;-)

poniedziałek, 25 października 2010

piątek, 8 października 2010

Ludzie listy piszcie :)

Od 9 do 15 października 2010 roku, obchodzimy Międzynarodowy Tydzień Pisania Listów. W tym roku to święto może być jeszcze czymś więcej - okazją do pomocy chorym dzieciom.


Początki tego nietypowego święta sięgają 1953 roku. Ustanowiony z myślą o pokoju na świecie, dzisiaj jest przede wszystkim okazją, by odkryć na nowo magię pisania listów.

TydzieńPisaniaListów.pl to społeczna inicjatywa, która zachęca internautów do pisania listów do chorych dzieci, właśnie przez te 7 dni. Akcja jest otwarta i każdy może wziąć w niej udział. Na stronie "Tygodnia" znajdują się odnośniki do profili chorych dzieci, zawierające ich adresy pocztowe.

Dodatkowo, uczniowie oraz nauczyciele mogą zorganizować akcję pisania listów w ramach zajęć szkolnych. To bardzo proste, a dotychczas zdecydowało się na to już kilkaset szkół. Organizatorzy serdecznie zapraszają do aktywnego uczestnictwa w Tygodniu, którego świętowanie jest równoczesnie okazją do uszczęśliwienia chorych dzieci.

Tydzien Pisania Listow.



Podpisuję się pod tą akcją obiema RENCAMY ;-)

 
prowodyrem mojej akcji jest RYBIOOKA ;-)

piątek, 1 października 2010

Nadzieja umiera ostatnia…

Człowiek w życiu staje przed wieloma wyborami. Wśród nich są takie zupełnie banalne jak np. tytuł filmu z wypożyczalni, czy kolor skarpetek w sklepie z bielizną... ale są też „wybory”, których konsekwencje mogą „ciągnąć się” za nami latami, ba! mogą zmienić całe nasze życie. Gdy to życie układa się po naszej myśli, mówimy, że wszystko jest ok! Spełniamy się. Kiedy jednak coś idzie nie tak, a przeważnie tak jest ;-), to zastanawiamy się, czy nasz wybór np. szkoły, pracy, lekarza, a może partnera nie mógł być lepszy? Dociera do nas, że popełniliśmy, w którymś momencie błąd, którego nie da się już naprawić.

Moje życie usiane jest błędami. Z wiekiem, gdy oglądam się za siebie, widzę je wszystkie, ciągną się za mną i ograniczają pole działania i dalszego rozwoju. Mogę otwarcie stwierdzić, że do szkoły średniej poszedłem za kolegami, a nie z jakiegoś logicznego wyboru względem zainteresowań, czy naturalnych skłonności. Jestem technikiem budowlanym! Szczerze nienawidzę tego zawodu i wszystkiego co wiąże się z budową! ;-). Studia, choć zaoczne, wybierałem już kierując się swoim światopoglądem i sercem. Skończyłem resocjalizację ;-)))))). Niestety kolejny raz na skutek własnych wyborów nie było mi dane pracować jako wychowawca. Może to i lepiej… przynajmniej nikt nie ucierpiał ;-). Przez kolejne lata byłem handlowcem, kontrolerem sprzedaży, zajmowałem się administracją, windykacją, zarządzaniem firmą ( nie swoją i swoją ) oraz szeroko pojętym marketingiem. Ogólnie można by powiedzieć, że jestem wykwalifikowanym „nikim” do zadań specjalnych ;-)Po co to wszystko piszę? Sam nie wiem. Może chcę się dowartościować, a może to forma poszukiwania człowieka, który zatrudni nawróconego katolika rozpoczynającego swój 6 miesiąc bezrobocia… Może wyłapuję doła, a może męczy mnie już ten stan beztroskiego zatrudniania ludzi po znajomości, nie zważając na ich kompetencje i doświadczenie, a może powinienem dzisiaj pojechać nad morze ;-)))) Od tego czytania ogłoszeń i przekopywani internetu mógłbym już wystąpić w teleturnieju o wdzięcznej nazwie: „ Tyrkę znajdź se SAM”. Mogę śmiało wymienić około 60 firm, do których napisałem, wymienić powtarzając się ogłoszenia oraz zwrócić uwagę na idiotyczne, powtarzające się wymagania. Jestem w stanie również stwierdzić na jaki rodzaj ogłoszeń warto pisać z punktu widzenia tzw. „znajomości”, a które można sobie odpuścić bo z pewnością są tylko dla „picu”, a stanowisko jest już dawno obsadzone ;-) Moje 5 miesięczne doświadczenie daje mi możliwość rozróżniania pośrednictw pracy oraz ogólną wiedzę na temat idiotycznego systemu poszukiwania pracy za pośrednictwem URZĘDU, który nazwany jest dumnie URZĘDEM PRACY, choć sam nie do końca rozumiem dlaczego. Pewnie powód jest ten sam, dla którego ZUS nazywamy Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, a pod koniec naszego wieku produkcyjnego aby dostać emeryturę i tak musimy udowodnić, że ostatnie 40 lat pracowaliśmy bo przecież na podstawie składek nie można tego stwierdzić ;-) Oj, oj… zaczyna się ze mnie wylewać frustracja połączona z żółcią…

Czas zakończyć to pisanie zanim nawrócony katolik realistą znów się stanie ;-)))) A na koniec powiem jeszcze tylko jedno. Mam super rodzinę i to jest mojego życia SEDNO! ;-) Nadzieję wlewa we mnie Bóg i nikt nie zmieni tego, że jestem bardziej Mocny z Nim, niż kiedyś bez Niego! ;-)))

p.s. potencjalnemu pracodawcy gwarantujemy anonimowość ;-))))))



może zajmę się zawodowym czatowaniem?