WAŻNE STRONY:

czwartek, 6 października 2011

Mam na imię...

Znowu jakimś mało szczęśliwym trafem nie mogę komentować innych blogów. Mało tego? Nie mogę odpowiadać na komentarze nawet na swoim blogu. Wszystko co napiszę – znika! Czuję, że w tym wszystkim macza swoje paluchy ktoś dobrze mi znany i mało lubiany… właściwie to chyba nie są paluchy tylko racice ;-) Mniejsza z tym… chciałbym wrócić do filmu, o którym pisałem w poprzednim poście, czyli „Kolumbia – Świadectwo dla Świata”. Oto  kilka moich refleksji. Otóż, film pokazał mi coś zupełnie niewyobrażalnego. Myślałem, a właściwie byłem już nawet pewien, że przedstawiona w nim rzeczywistość jest możliwa tylko w głowie jakiegoś szaleńca, który stracił wzrok, rozum i słuch. Tylko taki gość w naszych czasach mógłby napisać scenariusz życia w  Państwie, które z kartelu narkotykowego i jednego z najniebezpieczniejszych miejsc na ziemi staje się katolicką iskrą dla Świata. Wyobraźcie sobie Kraj, w którym prezydent, większość polityków, wojsko, policja, urzędnicy… wszyscy twierdzą, że wierzą w Boga. W sumie to chyba nie jest nawet trudne bo u nas też wszyscy tak mówią… To co jednak odróżnia Kolumbię od Polski to fakt przynależności do Jezusa i Maryi. To jak Oni potrafią o tym mówić to jedno… to samo dzieje się u nas. To jak Oni faktycznie postępują to drugie, tego już u nas nie uświadczysz. Film pokazuje wielkie przemiany jakie zachodzą w tym Kraju odkąd ludzie uwierzyli, że ich przeznaczeniem jest wypełnianie woli Boga. Wypowiedzi Prezydenta i wojskowych dotyczące wiary i przynależności do Boga zupełnie mnie  „rozwaliły”. Jak to? To można budować Kraj na miłości do bliźniego? Będąc wysoko postawionym urzędnikiem państwowym można nie oddzielać wiary od państwa? Można podejmować państwowe decyzje zgodnie z wolą Bożą? To u nich nie ma Palikota i SLD? Nie ma ludzi o innych poglądach? Otóż są… rządzili tym krajem gdy zmierzał donikąd. Mimo to ich poglądy są szanowane. Nikt nikogo nie potępia. Tam po prostu ludzie zrozumieli, że najważniejsze wartości płyną od Boga i bez nich świat może zmierzać tylko w jedną stronę, w stronę konsumpcjonizmu, seksoholizmu, alkoholizmu itd. W takim świecie żyje dzisiaj Europa, a z nią również i my POLACY. Zapalamy Bogu świeczkę, a zaraz potem diabłu ogarek. A może to jest tak, że Polakom jest łatwiej żyć bez Boga? No dobra, niech Bóg będzie… ale tylko w niedzielę… no i tylko przez godzinkę bo przecież trzeba zakupy jakieś  zrobić, piwko wypić, żarełko zarzucić  itp. Bóg jest nam potrzebny tylko wówczas, gdy jest nam źle. Stare powiedzenie: „ jak trwoga, to do Boga” nabiera ostatnio coraz większego sensu. Prawda jest taka, że ludziom jest znacznie łatwiej żyć bez DEKALOGU, niż z Nim. Jesteśmy zbyt wielkimi egoistami. Lubimy przyjemności, a nie wyrzeczenia. Szkoda tylko, że tak mało z nas wie co te rzekome wyrzeczenia potrafią wnieść w ludzkie życie. Jak mało z nas zna prawdziwą Łaskę Bożą. Jak wielu z nas uważa, że w XXI wieku nie miejsca dla wiary bo jest ona domeną ludzi z ciemnogrodu. A Kolumbia się rozwija…
Mam na imię  Maciek, około 5 lat temu rozpoczęło się moje nawrócenie. Nie słucham radia Maryja i nie jestem zwolennikiem PiS-u. Nie jestem również zwolennikiem PO, SLD, PP, czy PSL. Nikt mi nie wmówi, że umieszczanie w żłobkach dzieci wyrwanych na siłę matkom, które muszą iść do pracy, ma coś wspólnego z polityką prorodzinną. Mam wady i każdego dnia upadam. Uczę się sztuki powstawania z kolan, a czasami nawet z łopatek. Jestem cholerykiem, który dzięki Łasce wie, że Bóg prowadzi go przez życie. Jednego dnia przestałem palić, innego pić alkohol. Nie wierzę w przypadki. Nie daję  i nie biorę  łapówek,  borykam się problemami bo moje ludzkie życie nie zawsze  usłane jest różami, każdego dnia mam mnóstwo pokus i wiem skąd  one pochodzą, może dlatego też nie krytykuję już księży tylko się za nich modlę. Z ich upadków zły cieszy się najbardziej. Od 5 lat idę z podniesioną głową, choć czasem wydaje mi się, że Krzyż jest zbyt ciężki. Od 5 lat raz lepiej, raz gorzej czuję obecność Boga w moim życiu. Staram się  ufać mu bezgranicznie, choć  różnie z tym bywa.  Wiem, że idę dobrą drogą. Niech będzie wola Twoja Jezu, troszcz się TY. Amen.
p.s. głosuję na Prawicę Rzeczpospolitej Marka Jurka. Jedynego Marszałka, który zrezygnował ze stołka i partii  w imię swoich przekonań i wiary ( chodziło o ochronę życia poczętego ). I wcale nie obchodzi mnie to, że nie ma szans. Przynajmniej przez następne 4 lata będę mógł patrzeć spokojnie w lustro.

6 komentarzy:

  1. Ostatnio na niego głosowałem, ale tym razem nie mam takiej możliwości, bo nie udało mu się zarejestrować u nas komitetu wyborczego:(

    OdpowiedzUsuń
  2. jest więcej takich jak ja :) też głosowałam na Marka Jurka, obecnie uważam, że również rozsądna jest PJN ;) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak dokładnie to inaczej zagłosuję do Sejmu - bo tu będę miał Poncyliusza, a inaczej do Senatu - tu mój głos będzie miał Zbigniew Romaszewski, na którego głosowałbym zawsze bez względu na to, z jakiej partii by kandydował!

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tymi wyborami to fakt - niech nie możliwe staje się możliwe... przynajmniej dla nas! A i dzięki za to krótkie świadectwo i refleksje po filmie, padły tu cenne słowa!
    I dziękuję za życzenia! :)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że wciąż nie może przebić się. :(

    OdpowiedzUsuń
  6. mówiłem Wam, że nie mogę dodawać komentarzy... to jakiś dramat... może ludzie Palikota chcą mnie uciszyć ;-) M@C

    OdpowiedzUsuń