WAŻNE STRONY:

piątek, 25 marca 2011

STACJA 7 UPADEK

MIŁOŚĆ JEST CIERPLIWA

Jezus znowu upada, lecz także kolejny raz powstaje. Ile upadków, tyle podźwignięć z ziemi; ile porażek, tyle decyzji, aby iść dalej; ile zagubieni, tyle powrotów. Skąd brać siły do takiego życia? Tylko miłość jest wystarczająco cierpliwa. Ona nie notuje ilości popełnionych błędów, ani nie określa limitu powrotów. Taką miłością kocha nas Bóg.

Jezus powstający z kolejnego upadku uczy także cierpliwej miłości do siebie samego. Choć upadam, nie jestem przecież swoim upadkiem. Zawsze mogę powstać, zawrócić, iść dalej… Bóg daje mi łaskę, bym powstał; zawsze daje mi kolejną szansę. Dlaczego więc sam sobie miałbym tej szansy odmówić?

Jezu wytrwały w powstawaniu, wlej we mnie wiarę w miłość Boga, który zawsze przygarnia powracających; pomóż mi tak kochać siebie samego, bym nigdy nie odbierał sobie prawa do powstania z kolejnego upadku. Przecież miłość jest cierpliwa.








wtorek, 15 marca 2011

Trochę mnie nie było, trochę się wydarzyło…

Minął 3 miesiąc mojego okresu próbnego… spodziewałem się, że przedłużą ze mną umowę bo nie należę do ludzi, którzy mają dwie lewe ręce, no chyba, że mówimy o pracach domowych ale to związane jest raczej z lenistwem niż faktycznym nieróbstwem. Przedłużyli! Mało tego, jeszcze awansowali na kierownika i zastępcę szefa! W budżetówce wiąże się to głównie ze zwiększeniem obowiązków aniżeli dochodów ale można powiedzieć, że jest to jakiś sukces ( mam wrażenie, że nie mój choć z wiązany z moją osobą ). Powiem to prosto z mostu. Albo diabeł chce mnie zrobić w jajo łechcząc moje ego, albo w akcję włączył się sam Bóg bo tego typu awanse raczej się nie zdarzają. Mam oczywiście na myśli czas i układy, które w obu przypadkach nie należały do moich sprzymierzeńców. Czas był zbyt krótki, a układów brak! Co zatem się wydarzyło?
Ostatnio wspominana migrena również ustąpiła! Napisałbym, że samoistnie ale byłaby to nieprawda. Włożyłem w to trochę pracy i podobnie jak w przypadku rzucania papierosów, tak i tym razem, poprosiłem Boga o zakończenie tego etapu mojego życia ;-) Oczywiście jeżeli jego wola jest taka… Zdaje się, że Bóg przychylił się do mojej prośby bo od tamtej pory nie miałem żadnego ataku. Dla niewierzących i obojętnych to zawsze powód do śmiechu, a przynajmniej do lekkiego uśmieszku połączonego z pukaniem się w czoło ;-) Cóż… papierochy rzuciłem w jeden dzień bez plasterków, gum, nerwów i innych „cudownych” specyfików rodem z apteki – wystarczyło się pomodlić. Głowa również mnie nie boli i jeżeli taka jest wola Boża to już nie zaboli… przynajmniej nie z powodu migreny. Przyznam się jednak, że w tej kwestii jestem trochę nie uczciwy bo wciąż noszę przy sobie prochy na ból. Mam nadzieję, że Bóg mi wybaczy…
Każdego dnia w moim życiu spotykam Boga, widzę Go w innych ludziach, w zdarzeniach… nawet gdybym chciał pisać mojego bloga w bardziej laicki sposób, nie mogę bo Bóg jest wokół mnie! ;-)


POST jest dobrym momentem na modlitwę, a modlitwa za cierpiących i zmarłych aktem MIŁOSIERDZIA. Czy tragedia w Japonii okaże się początkiem końca czasów…? Módlmy się za nich i za świat bo chyba nawet niewierzący widzą już, że wszyscy idziemy w złym kierunku…

Zdanie miesiąca:

„Nie mów tego, o czym należy milczeć. Lecz nie przemilczaj tego, co należy powiedzieć”