WAŻNE STRONY:

sobota, 30 kwietnia 2011

ZAPOMNIELIŚMY O ŚWIĘCIE MIŁOSIERDZIA BOŻEGO?




Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia 
( Dzienniczek 299 )

W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św. dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar...
(Dzienniczek 699)

Pierwsza niedziela po Wielkanocy jest świętem Miłosierdzia, ale musi być i czyn; i żądam czci dla Mojego miłosierdzia przez obchodzenie uroczyście tego święta i przez cześć tego obrazu
(Dzienniczek 742)



W pewnej chwili usłyszałam te słowa: córko Moja, mów światu całemu o niepojętym miłosierdziu Moim. Pragnę, aby święto miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar; w dniu tym, otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat. Miłosierdzie Moje jest tak wielkie, że przez całą wieczność nie zgłębi go żaden umysł, ani ludzki, ani anielski. Wszystko co istnieje wyszło z wnętrzności miłosierdzia Mego. Każda dusza w stosunku do Mnie, rozważać będzie przez wieczność całą miłość i miłosierdzie Moje. Święto miłosierdzia wyszło z wnętrzności Moich, pragnę, aby uroczyście obchodzone było w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do Źródła Miłosierdzia Mojego.


piątek, 29 kwietnia 2011

Masz zły dzień?

Cześć,



Jeżeli masz dzisiaj zły dzień, to chciałbym Ci powiedzieć, że życie to tylko kilka chwil, w których możemy okazać swoje człowieczeństwo. Chciałbym Ci powiedzieć, że nerwy i złość nie prowadzą do niczego dobrego… wiem, bo sam dzisiaj byłem zdenerwowany i zły… ludzki do granic Bożej wytrzymałości. Tak, tak… wkurzył mnie mój mały lokalny Świat… mam wrażenie, że On w ogóle mnie nie słucha. Mówię mu: Ty! Świat! Weź się chłopie zmień! Czemu jesteś taki inny od moich ideałów? Czemu kłamiesz Świat?! Dokąd zmierzasz?! A On milczy i robi swoje… pogrąża się wraz ze mną… Oj, Świat! Wkurzasz mnie!

 

Może czas spojrzeć na to z innej strony...

środa, 20 kwietnia 2011

WIELKI PIĄTEK

Fragment rozmowy zmarłej Matki z Anną ( Świadkowie Bożego Miłosierdzia )

„... Dzisiaj ( Wielki Piątek ) Ofiara Chrystusa jest tak rzeczywista, jak była na Golgocie.
- Czy w inne dni nie jest „prawdziwa”?
-Tak, zawsze jest prawdziwa, ale w dniu dzisiejszym spełnia się w całej swej wstrząsającej potędze. To jest dzień, w którym Chrystus wywalczył dla nas, dla was, dla wszystkich ludzi wszystkich epok – niebo, w którym za cenę swojej Męki uzyskał dla nas prawo uczestniczenia w swoim szczęściu. Czy ty rozumiesz, jakiej miłości i jakiego współczucia trzeba było, aby dać się tak zamordować? Aby oddać siebie tak całkowicie i bezwarunkowo w ręce bezlitosnej i okrutnej masy katów – wiedząc wszystko? Aby zetknąć się – z poddaniem i spokojem – z pogardą, nienawiścią, cynizmem, kłamstwem, podłością lub obojętnością ludzką, z sadyzmem, zdradą, a i całkowitym brakiem wdzięczności tych wielu, którzy bezpośrednio korzystali z Jego łaski? Jezus na sobie zaznał wszystkich przejawów zła, do jakiego tylko ludzie są zdolni.
Dzisiaj ( Wielki Piątek ) wszyscy, którzy powołają się na Jego Ofiarę, którzy zwrócą się do Niego z prośbą o ratunek, o pomoc, o wybawienie – będą wysłuchani natychmiast. To wielki dzień ludzkości – dzień wyzwolenia, uratowania, spełnienia się na ziemi niesłychanej miłości Boga do nas, dzień, w którym On nas przekonał, jak nas kocha! To właśnie czci Kościół Chrystusowy w tym dniu..."




środa, 13 kwietnia 2011

foto-montaż

Czasami chciałbym napisać coś na tyle innego, że aż do głębi typowo ludzkiego. Chciałbym napisać, że to wszystko co mnie otacza to zwykły foto-montaż, mam na myśli pracę oczywiście bo prywatnie wciąż jestem tym samym dążącym do doskonałości niedoskonałym katolikiem o wąskim horyzoncie światowym i sprecyzowanych konserwatywnych poglądach. Przyznam jednak, że zacząłem znowu przeklinać, czyli nie idę w dobrym kierunku… Nie całe życie byłem taką sprecyzowaną konserwą więc dzieląc moją głowę na szufladki wciąż pozostawiam w niej miejsce na odmienność, inność i dobrze rozumianą tolerancję. Nie o tym jednak chciałem pisać. Chciałem napisać o swojej wiecznie nie zadowolonej osobie, o postawie, która preferuje tylko doskonałość dążącą do ciągłego profesjonalizmu. Wszystko po to, by było dokładniej, lepiej, prościej i z sensem. Nie znoszę bezsensu, papierkologi i dziwnych niesumiennych postaw pracowniczych, zachowań chamskich i wulgaryzmów, zlewki, olewki i wciąż tej samej kretyńskiej śpiewki. Nie chcę niczego robić na pokaz, do statystyki, w imię politycznej poprawności i w ogóle w imię jakiejkolwiek poprawności na pokaz… Moja praca to foto-montaż… a przecież kilka miesięcy temu nawet jej nie miałem, popadałem już we frustrację i dziwne stany niekoniecznie zjednoczone. Dlaczego nie doceniam tego co mam, dlaczego nie podporządkowuje się systemowi promującemu pokazowy tryb życia społecznego, oderwany od faktycznego stanu przeznaczenia instytucji, która mnie karmi?

Są tylko dwie odpowiedzi i tylko jedna z nich może być prawdziwa: jestem niewdzięcznym dupkiem lub muszę nim zostać aby zaakceptować otaczającą mnie paranoję. No dobra, jest jeszcze odpowiedź trzecia: brak mi pokory… ech!!!… wolałbym być dupkiem…