WAŻNE STRONY:

wtorek, 13 marca 2012

Bajka o modlitwie...


Za górami, za lasami, gdzieś na końcu świata żył sobie rybak. Uprzedzę nieco fakty i od razu  napiszę, iż ów rybak złotej rybki nie złowił. Wręcz przeciwnie. Pracował od wczesnych godzin porannych łowiąc ryby, a popołudniami w celach czysto zarobkowych przewoził turystów na drugi brzeg jeziora…
Pewnego pięknego popołudnia nad brzegiem jeziora zjawił się Turysta, który poprosił rybaka o przewiezienie go na drugi brzeg. Rybak zgodził się oczywiście i już po chwili siedzieli razem w łodzi. Turysta bacznie obserwował rybaka. Jego uwagę przykuły wiosła, na których były jakieś napisy. Zaczął się z ciekawością przyglądać. Na prawym wiośle był napis „ pracuj”. Na lewym „módl się”.
Turysta nieco rozbawiony zapytał rybaka: „ Panie starszy! Po co panu ten napis „módl się?” Ja ciężko pracuję i w ogóle się nie modlę, a stać mnie na wszystko o czym tylko pomarzę. Jestem niezależny i  wolny… po cóż miałbym marnować czas na jakąś modlitwę?””.


Rybak spojrzał na Turystę  i nic nie mówiąc wyjął z wody wiosło z napisem „ módl się”. Łódka natychmiast zaczęła zataczać okrąg, a dystans do brzegu jeziora wciąż pozostawał taki sam…
Rybak rzekł do Turysty: „ Widzisz młodzieńcze, każdy z nas jest taką łódką, która płynie przez jezioro życia. Ci z nas, którym wydaje się, że modlitwa jest niepotrzebna, kręcą się w kółko… Ci zaś, którzy potrafią się modlić, z pewnością z czasem dopłyną do celu…”




zaczerpnięte z tego rocznych rekolekcji

sobota, 3 marca 2012

ARTROSKOPIA ŻYCIA

Po latach ( głównie młodzieńczych ) spędzonych na boiskach piłkarskich ( ręcznych i nożnych ), szeregu kontuzji, zwichnięć wszelakich, wybić palców i innych części ciała, złamanego nosa, wszelakich ran powierzchownych , zdarć, otarć i siniaków,  doczekałem się w końcu wewnętrznej  interwencji ortopedycznej. Wycieli kawałek mnie, pozbawili mnie siebie samego… później ogolili mi rzepkę  i wypuścili. Tak wygląda krótka historia stanów pourazowych ukryta pod dumnie brzmiącym hasłem: „Sport to zdrowie”.

Dzisiaj mam 37 lat ( dokładnie od wczoraj ), stawy kolanowe 60 latka, i strasznie dużo do powiedzenia na temat sportu prawie wyczynowego… Uważajcie na swoje dzieci. Nie pozwalajcie im grać w piłkę ręczną, bo jeżeli nie będą miały odpowiednich warunków fizycznych, w pewnym momencie i tak zostaną odrzucone, a szereg kontuzji jakie do tego czasu „ zaliczą” będzie się za nimi ciągnął do późnej starości…

Dzisiaj jestem mądrzejszy o 4 dni pobytu w szpitalu, zabieg usunięcia kawałka łąkotki i 3 dziury w kolanie ;-). Przede mną 2 tygodnie rehabilitacji ( płatnej bo bezpłatna byłaby za 2-3 miesiące ) i nowy początek… kolejny raz zmieniam pracę ;-) Tym razem upomniała się o mnie instytucja, w której już pracowałem. ;-) Pracując tam tak bardzo nienawidziłem tego miejsca, że gdy tylko odszedłem, tęskniłem jak małe dziecko. Prosiłem Boga o jeszcze jedną szansę… dostałem… i tym razem nie dam się już podejść złemu. Zło dobrem zwyciężać! Nowa szansa, nadzieja i przede wszystkim możliwości pracy z młodzieżą… tą trudną młodzieżą  ;-) Jak to mówią… ciągnie wilka do lasu.
Bo praca, to powinna mNieć ideologie Panie, a nie tylko gonitwa za kasO…